Bez żadnej przesady można powiedzieć, że wszystko. To co mamy zapisane w genach, czyli uwarunkowania biologiczne, rodzina, ludzie, z którymi się stykamy i w końcu kultura, ta która wiąże się typowo z Polską (np. charakterystyczna marudność), a nawet cechy typowe dla tylko dla państw europejskich, między innymi kult indywidualności i jednostki przeciwstawny do kolektywnej Azji. To kim jesteśmy jest wynikiem interakcji naszego potencjału z tym, z czym spotykamy się w życiu.

Nauka z naśladowania

Zabawy małych dzieci to trochę takie naśladowanie świata dorosłych. Sklep, lalki jako ludzie, samochody, a wszystko wzorowane na tym, co udało im się dostrzec i zapamiętać. Skoro przez naśladowanie dowiadujemy się jak zachowywać się odpowiednio, możemy także „nauczyć się” agresji i tego co przystosowawcze nie jest i co w przyszłości może stanowić bazę dla różnych zaburzeń.

Teoria społecznego uczenia

W 1961 roku w USA znany wszystkim psychologom Albert Bandura przeprowadził słynny eksperyment, podczas którego próbował ustalić, dlaczego niektóre dzieci są bardziej agresywne od innych. Według naukowca istotne są sposoby nagradzania i karania odpowiednich zachowań, które modelują nasze postępowanie. Teoretycznie brzmi to banalne, w praktyce okazuje się, że stosowanie tego typu wzmocnień wymaga sporo wyczucia. Zarówno nadmierne karanie jak i nagradzanie może przynieść zły skutek. Jednak nie tym w swojej pracy zajął się Bandura, który uznał, że równie ważne jest zwykłe naśladowanie.

„Bobo doll”

W badaniu Bandury uczestniczyły dzieci w wieku od trzech do sześciu lat, które badacz podzielił na trzy grupy, w tym jedna kontrolna, czyli niepoddana żadnej manipulacji. Dzieci w pierwszej grupie miały stykać się z tzw. modelem agresywnym, a w drugiej z nieagresywnym. Jeszcze przed eksperymentem upewniono się, czy dzieci nie przejawiają jakiś indywidualnych skłonności agresywnych. Wyselekcjonowano te, które nie różniły się poziomem impulsywnego reagowania.

Tagi: charakter, kształtowanie, dzieci, nauka, dorośli, Albert Bandura.