Wystąpili: Fryderyk Nietzsche, Blaise Pascal

Dzisiaj po raz pierwszy pojawia się u nas Błażej znany we Francji jako Blaise Pascal. Filozof ten, zanim został filozofem, a w dodatku teologiem, zajmował się nauką.

Niektórym z Was, Drodzy Czytelnicy, pewnie po usłyszeniu Pascal, od razu przyszło na myśl: no tak, to przecież ten gość od ciśnienia (nie bez przyczyny ciśnienie podajemy w hektopaskalach, prawda?). I słusznie, z tym, że po tym zdaniu trzeba by wymienić cały szereg zjawisk z dziedziny fizyki i matematyki, którymi zajmował się Błażej. Jednym słowem była to postać nietuzinkowa.

Błażej był pochłonięty nauką do czasu, kiedy miały miejsce przełomowe wydarzenia w jego życiu w tym jeden cud, które skłoniły go do zajęcia się filozofią i teologią. Wówczas to, zamiast patrzeć na świat zjawisk widzialnych, zaczął zgłębiać myślą sprawy bardziej tajemnicze. I jak to zwykle bywa, kiedy ktoś zaczyna zgłębiać tajemnice, nie obyło się bez rozważania kwestii istnienia lub nie istnienia boga. Błażej wymyślił nawet pewien dowód na to, że lepiej być człowiekiem wierzącym niż niewierzącym. Nie wchodząc w szczegóły tych rozważań przypomnijmy tylko, że zdaniem Pascala wierzący człowiek w razie pomyłki traci tylko tyle, że kilka godzin swojego życia poświęcił na modlitwy, gdy tymczasem niewierzący w razie pomyłki traci życie wieczne. Stąd, jak dowodził Pascal bardziej opłaca się wierzyć niż nie.