Dziś rozpoczął się drugi tydzień procesu Oscara Pistoriusa. Pierwszy tydzień nie był zaskakujący. Pierwszego i drugiego dnia zeznawało małżeństwo zamieszkujące sąsiedni kompleks, ich dom znajduje się tylko 177 metrów od domu Oscara.

Twierdzą, że słyszeli wszystko. Ale nawet jeśli słyszy się wszystko, to i tak nie zawsze wiadomo, co się słyszy – z tego faktu skorzystał obrońca Pistoriusa, Barry Roux, odnajdując nieścisłości w ilości strzałów, rozpoznania krzyku jako męski lub damski, znajdując podobieństwa w brzmieniu dźwięków strzałów i uderzeń kija do krykieta, którym Pistorius miał rozbić drzwi aby dostać się do łazienki.

Wszystko po to, aby wzbudzić wątpliwości. Następnie zeznawał sąsiad Pistoriusa, lekarz, ktory dotarł na miejsce jako pierwszy. Stwierdzil, ze Oscar wyglądal na zrozpaczonego śmiercią Reevy, i że takiej rozpaczy nie sposób udac. Nastepnie w czwartek zeznania zeszly na tor mimowolnego oddania strzału w restauracji Tasha’s. Jeden z przyjaciół Oscara miał podawać mu pistolet, który wystrzelił pod stołem. No cóż, w tym akurat przypadku należałoby chyba postawić zarzuty obydwu panom…

Tagi: Oscar Pistorius, proces, oskarżenia, sąsiedzi, strzały, dowody.