Motto: „Wolę tych, co mówią: dobrze, że istnieje sztuka, bo prawda by nas zabiła”.

Najpierw dwa cytaty: „Przez lata pracy w rozmaitych redakcjach napatrzyłem się bez liku kolegów, powiedzmy, „dziennikarzy”, dla których opór materii słownej był równie niepokonywalny jak opór powietrza dla rodzimych futbolistów. W sumie zrozumiałe, że o kunszcie sztuki literackiej nikt tu nie chce mówić”.

„W życiu nie bardzo, kariera marna, marzenie – najczęściej jakieś literackie  – prysło, zdawało się, że już jest po meczu, a nawet po dogrywce, a tu masz!! Jaka znienacka ocalająca niespodzianka! Nagle w ciemnym jak dusza nieudacznika tunelu błysnęło światło, potem jęło się przybliżać, potem robiło się coraz jaśniej, potem światło było jak euforia i na koniec złocista niczym klucz do wszystkich sezamów świata klawiatura się pokazała. Równie piękna jak dalekosiężna i wszechmocna.

Nagle ci, którzy z racji wszelakiej nikczemności głosu nie mieli i mieć nie powinni, głos zyskali, i to jaki! Tubalny! I z miejsca iluż odbiorców się pojawiło! Ilu wiernych i podziwu pełnych czytelników! Jaka publiczność!”

„Na forach internetowych zawrzało” – nowa to fraza w polszczyźnie przez licznych jako znak ważnego jakiegoś wydarzenia społecznego bywa z powagą odbierana; w istocie jest wrzeniem szkoda gadać czego w szkoda gadać czym”.

Wchodzić z Jerzym Pilchem w polemikę to zajęcie wielce ryzykowne. Nawet ze świadomością, stuprocentową pewnością, że – ja go znam, on mnie nie, ja go czytam, on mnie nie. Biada temu, kto się Pilchowi pod pióro (kiedyś), albo, jak sam z niejakim żalem stwierdza, klawiaturę (teraz) nawinie! Toteż raczej, pokornie, zgadzać się najczęściej będę. Przez szacunek.

Dla rocznika, bo on czułość moją niezmiennie budzi, bo pierwsze roczniki pięćdziesiąte (52 i 54) to daty narodzin moich braci starszych. Wielkich i wybitnych, którzy już studiom wyższym się oddawali, gdy ja w piątej klasie powszechniaka pierwsze niegodne rodu trójczyny głęboko do tornistra przed ojcem chowałem, ba!, pały nawet upokarzające jąłem otrzymywać jako zapowiedź przyszłych – wielu pał kolejnych, a i niepowodzeń czy wręcz klęsk życiowych.

Ze zgredowego przeświadczenia mojego, że lepsze w świecie już było, że przede mną godniejsze pomieszkiwania na ziemskim padole roczniki się rodziły.

Przez szacunek polonisty, któremu w literaturze nie wyszło wcale, a w życiu też nie bardzo, dla polonisty, który talentów biblijnych nie zakopał, lecz pomnożył na chwałę boską i własną.