Wyobrażam sobie samolot, prawie sto osób na pokładzie. Za oknem mgła i nic nie widać. Schodzenie do lądowania nigdy nie jest przyjemne: zmiany ciśnień związane z obniżaniem pułapu to coś, do czego człowiek nie przywykł.

To obniżanie było gwałtowne, bo na skutek pomyłki wieży kontrolnej, samolot znajdował się powyżej standardowej ścieżki i pilot chciał to nadrobić. Gwałtowne obniżanie pułapu we mgle daje subiektywne odczucie spadania u wielu pasażerów. Nawet ludzie mało lękliwi wykazują w takich warunkach niepokój, zwłaszcza że nie wiedzą, co się dzieje. Wreszcie krytyczny moment – sekundy mrożącego krew w żyłach strachu i bezradności, słychać jak o pokład samolotu uderzają drzewa, słychać trzask łamanych gałęzi, łomot poszycia. Wreszcie utrata sterowności i w ułamkach sekundy strach zamiera na zawsze.

W ostatnich chwilach życia byli tam razem, zjednoczeni i równi wobec śmierci, choć o różnych poglądach politycznych.

(…)

Dziś przypada również dziesiąta rocznica śmierci poety, barda „Solidarności”, Jacka Kaczmarskiego. Ja o tym pamiętam. Kto jeszcze…???

Tagi: śmierć, katastrofa, samolot, Jacek Kaczmarski, pamięć.