Dziś ostatni dzień na wybór czy zostać w OFE czy stuprocentowo zaufać ZUS. Dla wielu to wybór o marginalnym znaczeniu.

Temat OFE jeszcze do końca ubiegłego roku wzbudzał wiele emocji i dyskusji. Od stycznia jakby ciszej. Dlaczego? Bo rządzący włożyli dużo wysiłku w to, by zatkać OFE usta i skonstruowali system, w którym zależy im na ciszy a nie zamieszaniu. Ciszy, dzięki której emerytury większości z nas znowu zależne będą w stu procentach od ZUS. Albo inaczej mówiąc: przyszłych mniej lub bardziej ekscentrycznych pomysłów kolejnych rządzących ekip.

Media próbują od czasu do czasu ułatwić Polakom podjęcie decyzji. Opisują zasady i przypominają o możliwości zdecydowania czy zostajemy w OFE. Tylko “możliwości”, bo konieczności zdecydowania nie ma. Dyskusji o prawdziwym problemie też nie ma. Poniekąd nawet to rozumiem – nie wiadomo czy warto strzępić język, bo partnera do takich rozmów brak. Nie widać osób, które byłyby chętne przeforsować potrzebne, duże, ale i niepopularne zmiany w systemie emerytalnym i wziąć na siebie ciężar niezadowolenia społeczeństwa.

Zapraszam do lektury artykułu, który być może pozwoli wyrobić sobie zdanie, czy dać szansę OFE, czy może w całości polegać na ZUS.

I przy okazji dziękuję wszystkim osobom, które wyraziły gotowość pomocy w przygotowaniu tego materiału, a w szczególności: Michałowi Kaczmarczykowi oraz Krzysztofowi Dudzicowi.

Wersja skrócona artykułu

Sam wybór OFE czy ZUS jest iluzoryczny i ma naprawdę marginalne (o ile nie zerowe) znaczenie z perspektywy finansowej. Dla mnie (a mam 41 lat) decyzja o złożeniu oświadczenia w ZUS ma przede wszystkim aspekt moralny.

Z perspektywy finansowej liczy się przede wszystkim to, ile pieniędzy potrafisz zarabiać, oszczędzać i inwestować tu i teraz – na własną rękę. Naiwnością jest liczenie na ZUS, OFE i polityków w zakresie maksymalizacji wysokości przyszłej emerytury. Wszyscy oni doskonale pokazują, że w pierwszej kolejności liczy się ich doraźny interes, a w dalszej – nasz.

Ja zostaję w OFE – chociaż naprawdę nie ma to dla mnie finansowo większego znaczenia. Inne powody podaję w artykule.

Zastrzeżenie wstępne

Jeżeli spodziewasz się, że ten wpis jest instrukcją, która udzieli Ci prostej odpowiedzi na pytanie “OFE czy ZUS”, to muszę Cię wyprowadzić z błędu. Ten artykuł to moja bardzo subiektywna interpretacja tego, co stało się przez ostatni rok w polskim systemie emerytalnym. Być może pomoże Ci w dokonaniu wyboru, a być może wyłącznie zaciemni obraz sytuacji.

Należy wziąć pod uwagę, że piszę ten wpis z nutą ironii, uszczypliwości, dużą dozą subiektywności i w poczuciu bezsilności. To są moje przemyślenia, z którymi absolutnie nie musicie się zgadzać. Nie owijam w bawełnę, chociaż miejscami musiałem mocno powstrzymywać się od niecenzuralnych słów.

Dodam, że pioruńsko nie chciało mi się pisać tego artykułu z kilku powodów:

- Dyskusja “OFE czy ZUS” jest moim zdaniem dyskusją nie na temat – to tak jakby osobę chorą na raka płuc pytać, czy woli na kaszel tabletki czerwone czy niebieskie.
- Sam od lat stosuję politykę pobierania pieniędzy tu i teraz (a nie za kilkadziesiąt lat) minimalizując odkładanie pieniędzy w systemie emerytalnym.
- Ogólnie jestem pozytywnie nastawiony do życia i nie lubię pisać materiałów o negatywnym zabarwieniu emocjonalnym lub złowieszczych

Tagi: OFE czy ZUS, emerytura, składki, pieniadze, wybór, przyszłość, decyzja, ZUS, OFE.