“Co sądzisz o internetowych kantorach walutowych? Ja korzystam z kantoru w Alior Banku, gdzie mam konta – walutowe i złotówkowe. Kurs jest nieco wyższy, niż ten bankowy i ten w “zwykłym” kantorze. Wygoda niesamowita, nie wychodząc z domu, a nawet będąc w kraju, w którym nie mam rzecz jasna możliwości wypłaty złotówek w bankomacie, mogę mieć złotówki na koncie i np. opłacać stąd rachunki w pln. No wynalazek pierwszej klasy;-), ale czy to wg Ciebie się rzeczywiście opłaca…?” – takie oto pytania zadała mi mailowo Marta.

Moją odpowiedź zacznę od tego, że uważam kantory walutowe za świetny sposób zaoszczędzenia pieniędzy. Poniżej, w artykule, opisuję dlaczego tak sądzę, z których kantorów internetowych korzystam i jaka jest skala oszczędności, które osiągam. Wszystkie obliczenia prezentuję na przykładzie rozliczenia konkretnej raty kredytu hipotecznego spłacanego w walucie EUR. I jak zwykle załączam również prostego Excela, który pomoże Tobie policzyć kwotę Twoich oszczędności, które możesz osiągnąć spłacając kredyt walutą kupioną w kantorze internetowym.

W jaki sposób oszczędzać na spłacie kredytu walutowego?

Jeśli posiadasz kredyt hipoteczny w dowolnej walucie, to powinieneś już wiedzieć, że możesz go spłacać na dwa sposoby: w złotówkach, oraz bezpośrednio w walucie, w której brany był kredyt. Każde z rozwiązań ma swoje wady i zalety:

Spłacanie kredytu walutowego w PLN – podstawową zaletą jest wygoda: bank pobiera Ci z Twojego konta ROR co miesiąc ratę kredytu walutowego, której wartość w złotówkach wyliczana jest w oparciu o kurs sprzedaży waluty w banku – w dniu spłaty raty kredytu. Minusem jest to, że musisz zdać się na widzimisię banku (czytaj: wewnętrznie ustalony sposób wyliczania kursów sprzedaży i zakupu walut) w zakresie ustalania przelicznika walutowego. I zazwyczaj na tym tracisz, o czym piszę dalej…
Spłacanie kredytu walutowego w walucie – tu zacznę od minusów: przede wszystkim w banku, w którym masz kredyt, musisz posiadać dodatkowe konto w walucie kredytu (EUR, CHF). Może się okazać, że za prowadzenie tego konta musisz zapłacić (rzadko). Ponadto musisz konto to zasilać co miesiąc przelewem w danej walucie żeby było z czego zapłacić ratę kredytu. Jest jednak jedna istotna zaleta – w mojej opinii rekompensująca utrudnienia: możesz samodzielnie kupować waluty gdziekolwiek sobie zażyczysz i wpłacać je na konto walutowe w banku (lub przelewać). Zazwyczaj uda Ci się kupić walutę w znacznie korzystniejszej dla Ciebie cenie, niż w banku.

Spread, czyli “miernik rąbania”

Na ile korzystniejsze może być samodzielne kupowanie waluty u najlepszego “dealera” na rynku? To możesz w każdej chwili sprawdzić samodzielnie patrząc na aktualny spread, czyli różnicę pomiędzy ceną sprzedaży a ceną kupna danej waluty. Im większy spread, tym bardziej przepłacasz kupując w danym miejscu walutę. Generalnie należy szukać takich miejsc, w których spread jest jak najmniejszy. Przykładowo:

W banku Millennium ceny EUR wyglądają następująco:
Cena sprzedaży = 4,2152 zł
Cena kupna = 3,9223 zł
Spread wynosi więc 4,2152 – 3,9223 = 0,2929 zł
W tym samym czasie w kantorze internetowym Alior Banku ceny EUR wyglądały następująco:
Cena sprzedaży = 4,0819 zł
Cena kupna = 4,0580 zł
Spread wynosi więc 4,0819 – 4,0580 = 0,0239 zł
Jeśli chciałbym kupić 1000 EUR, to w Millennium zapłaciłbym za nie 4215,20 zł a w kantorze Aliora 4081,90 zł. Jeśli nie będę frajerem, to zaoszczędzę 133,30 zł. Albo mogę być na własne życzenie “wyrąbany” – tak jak nabywcy ubezpieczeń w reklamach mBanku :)
Różnica między ceną sprzedaży EUR w banku Millennium i kantorze Aliora wynosiła ponad 13 groszy!

Można przyjąć założenie, że korzystając z oferty kantorów internetowych kupujesz EUR około 10-13 groszy taniej niż w przypadku zakupów w dowolnym banku (wyjątkiem jest właśnie kantor internetowy Alior Banku).

Możesz sobie myśleć “co to jest 10 groszy”, ale radzę Ci spojrzeć na to w inny sposób: jeśli widzisz na stacji benzynowej cenę 5,49 zł / litr, a na innej 5,39 zł / litr i jest to dokładnie to samo paliwo, to na której tankujesz?