Wielu ludzi uważa, że wzrost dochodów rozwiąże ich problemy finansowe. Ja będę się upierał, że problemy z finansami w znacznie większym stopniu wynikają z niewłaściwego podejścia do pieniędzy.

Zwykło się uważać, że ludzie bogaci są rozrzutni. Kupują drogie samochody, jadają w modnych restauracjach, a wakacje spędzają na plażach Tajlandii. W związku z tym osoby aspirujące do bogactwa, albo chcące uchodzić za bogate, starają się naśladować ten styl życia. Chodzą w markowych ciuchach i każdą złotówkę poświęcają na to by podkreślić swój status. Różnica między nimi jest jednak taka, że osoby naprawdę bogate stać na taki luksus, a osoby aspirujące najczęściej nie. By im dorównać zadłużają się. Tym samym stają się coraz biedniejsi i oddalają się od swojego celu.

Podejście do finansów osobistych osób aspirujących do bogactwa często dyskwalifikuje je niemal na starcie. Zdarza się, że osoby ambitne,  zdolne, świetnie radzące sobie w życiu zawodowym, szybko osiągają wysoki pułap zarobkowy, a mimo to stają się coraz biedniejsze. Nagły wzrost dochodów implikuje zmianę stylu życia. Osoby te bywają w coraz modniejszych miejscach, jeżdżą lepszym autem i mają większe mieszkanie. Często też postrzegane są jako bogate przez znajomych. Mimo tego stają się coraz biedniejsze. Charakterystyczne jest również to, że uważają, że gdyby zarabiali tyle co ich szef byliby bogatsi. Osobiście znam osoby, zarabiające znacznie lepiej ode mnie, acz tonące w długach. Charakterystyczne dla nich jest to, że cały czas uważają, że gdyby zarabiały jeszcze więcej nie miałyby tych problemów.