Właśnie skończyłem lekturę kolejnej interesującej książki autorstwa Ludwika Stommy. Tym razem profesor Stomma „popełnił” arcyciekawą pracę pt. „Nasza różna Europa”. Oto moje wrażenia po jej lekturze.

Autora przedstawiać nie trzeba. Etnolog i antropolog kultury, wykładowca na kilku uniwersytetach, w tym na paryskiej Sorbonie, autor licznych naukowych i popularnonaukowych publikacji. W zeszłym roku, również w wydawnictwie „Iskry” ukazały się jego dwie znakomite książki: „Historie niedocenione” i „Historie przecenione”. „Nasza różna Europa”, podobnie jak dwie poprzednie prace, to zbiór kilkunastu esejów historycznych. Autor pisze o historii „z przymrużeniem oka”, momentami „na wesoło”. To cykl popularnonaukowych wykładów, których bohaterami są postaci i wydarzenia z przeszłości i to wcale nie z pierwszych stron podręczników do historii. To raczej zbiór „ciekawostek historycznych” opatrzonych komentarzem Autora i połączonych w logiczną całość.

No właśnie, o czym jest ta książka? Założeniem Autora było przekazanie czytelnikowi tego, co działo się w różnych krajach Europy wtedy, kiedy w Polsce dokonywały się „wielkie rzeczy”, kiedy „działy się” rzeczy ważne dla Polaków. W ten sposób Stomma ukazuje nam złożoność historii, a przy tym jedność i wspólnotę dziejów europejskich narodów. To, co działo się u nas, w jakimś stopniu wiązało się z tym, co działo się poza granicami naszego państwa – zdaje się mówić Autor. Wskazuje na podobieństwa i różnice w rozwoju Polski i innych krajów, pokazuje różnorodność Europy, a jednocześnie jej wspólne korzenie i historię. Można powiedzieć nawet więcej: z tej różnorodności, o której pisze Stomma, wzięła się wspólna, zjednoczona Europa XXI wieku. O tym w swojej książce stara się nas przekonać Autor. Czy mu się to udaje? Warto sprawdzić samodzielnie…

Praca składa się z trzynastu krótkich esejów dotyczących wydarzeń rozgrywających się w Europie w określonym roku np.: 966, 1410. Autor dokonał wyboru przypadkowych jak sam twierdzi we wstępie, dat z historii Polski i zestawił je z wydarzeniami rozgrywającymi się w tym samym czasie w innych krajach Europy. Zainteresowania Stommy ograniczają się do lat 966-1795, bo te daty wyznaczają historię Polski niepodległej i do samej Europy. To ostatnie nie do końca jest prawdą, bo w tekście znajdujemy też fragmenty dotyczące historii np.: Ameryki Południowej. Daty wydarzeń, o których pisze Autor, zostały wybrane przez niego przypadkowo, choć i w to trudno uwierzyć patrząc na ich zestaw. Na trzynaście dat, osiem do dziesięciu to daty podręcznikowe oznaczające ważne, przełomowe wydarzenia w historii Polski. Przypadek?

W każdym razie, kolejne eseje Stomma poświęca wydarzeniom z historii mniej lub bardziej znanym próbując wciągnąć czytelnika w wir sensacyjnych, tajemniczych, a czasami zabawnych zdarzeń z przeszłości Hiszpanii, Francji, czy Anglii. Opisuje nie tylko wydarzenia, ale przede wszystkim osoby. To ludziom, twórcom historii i sprawcom wydarzeń Stomma poświęca najwięcej uwagi. Historię widzi przez pryzmat człowieka – jej twórcy. Wyciąga z otchłani przeszłości wiadomości na pozór błahe, mało znaczące i próbuje łączyć je w logiczną całość, nadając im sens, znaczenie, czasami na wyrost. Robi to po to, aby połączyć zdarzenia w związek przyczynowo-skutkowy, aby udowodnić że jedno nie działo się bez drugiego, że wszystko miało sens, znaczenie, wzajemnie się zazębiało i uzupełniało, nie „działo się” w oderwaniu od siebie. W ten sposób Stomma chce udowodnić, że Europa mimo iż różnorodna w rzeczywistości od zawsze tworzyła jedność, była jednym, spójnym organizmem (systemem naczyń połączonych). Czasami w tych poszukiwaniach Autor posuwa się zbyt daleko i zestawia ze sobą wydarzenia, które oprócz daty, niewiele lub zgoła nic nie miały ze sobą wspólnego.