Powiedziała, że nie wyniesie się i tyle. – I co mi zrobisz? – pyta ta mała kobietka z dwójką maluchów gapiących się w telewizor (za prąd przyszedł ostatnio rachunek na 246 złotych – oczywiście, jak wszystkie pozostałe, nie opłaciła). – Byłam u prawnika i wiem, że możesz mi naskoczyć – usłyszał wczoraj mój brat, wynajmujący mieszkanie. 

Najpierw wynajmował młodemu małżeństwu, które płaciło jak w zegarku. Ale małżeństwo kupiło własne M i się wyprowadziło.

Trafiła się sympatyczna samotna kobieta z dwójką nastolatków. Raz zapłaciła, dwa razy nie. A to pracodawca jej nie zapłacił („yhy, nie płaci, a na taksówki to ma” – mówili nam życzliwi sąsiedzi), a to ją okradli, a to będzie miała w przyszłym miesiącu. Zaległości rosły, w końcu brat się wkurzył i kazał się rodzince wynosić. Rodzinka.pl wyniosła się, ale nie omieszkała przy okazji potłuc w łazience umywalkę, zniszczyć kuchnię i wywieźć naszą lodówkę. O innych spustoszeniach nie wspominam.

Brat wydzwaniał, dopominał się o uregulowanie długów, bez odzewu.

W sądzie leży już pismo o zwrot zaległości, w sumie kilka tysięcy złotych.

No i znowu trafiła się kobitka z dwójką maluchów, i z mężem. Jakby do pięciu nie umiała zliczyć, drobniutka, malutka, sąsiedzi uznali, że przemiła. Mieszkanie odmalowała, kwiatów naznosiła, ciepło się w tym zdewastowanym mieszkanku i przytulnie zrobiło.

Tak upłynął luty.

Tagi: lokatorzy, wynajem, jeleń.