Asia Krupa rozmawia ze mną o tym, jak to byłoby żyć w świecie poligamistów i nie wiązać się na stałe tylko z jednym osobnikiem.

Oczywiście, że byłoby. Tylko niepotrzebnie Pani ich rozdziela. Lepiej dyskutować w kilka osób, zwiedzać miasta i lasy w kilka osób. Ta Pani wizja, może podświadomie, troszeczkę ustawia tych trzech szczęśliwców w pozycji służebnej. No, ale każda kobieta pragnie być królową: Ty idź do sklepu, ty pozmywaj naczynia, a ja w tym czasie pofigluje z trzecim.. Prawdziwie kochająca się grupa powinna wszystko robić razem i czerpać z tej wspólnoty przyjemność oraz poczucie wsparcia.

W Krakowie w latach 50. (o ile dobrze pamiętam) zdarzył się taki przypadek, że Urząd Kwaterunkowy przydzielił dwupokojowe mieszkanie z kuchnią na ulicy Zwierzynieckiej czterem nieznającym się wzajemnie osobom. Były to trzy młode panie i jeden pan. Na początku sąsiedzi mówili o jakichś awanturach, ale po jakimś miesiącu wszystko się uspokoiło. A po niespełna roku na podeście przed drzwiami pojawiły się… trzy dziecinne wózki. Sąsiedzi zareagowali i wystąpili do kwaterunku o przyznanie dodatkowego mieszkania przynajmniej dwóm kobietom. Ale wtedy cała grupa zaprotestowała: tak nam się żyje znacznie lepiej. Marysia i Zosia oraz Janek pracują, a Kasia opiekuje się trójką dzieci, oczywiście przy pomocy pozostałych.

Jest coś takiego w naszej biologii, co skłania mężczyzn do posiadania praw wyłączności do partnerek. Zasadniczym celem każdego gatunku jest reprodukcja, czyli unieśmiertelnianie naszych genów. I tymi naszymi — własnymi genami, chcemy się opiekować. Otóż każda kobieta wie, że jej dziecko nosi jej geny i dlatego opiekuje się nim bardzo troskliwie. Jeżeli jej dziecko nosi inne geny, sprawa wygląda inaczej. Stąd bardzo złowrogą postacią w bajkach jest macocha — preferuje własne dzieci nad dzieci jej męża. Tak samo zresztą ojcowie nie przepadają zazwyczaj za pasierbami, a jeżeli przepadają za pasierbicami, to jeszcze gorzej (w tym momencie, dla czujnej feministki wyszedłem na seksistę i homofoba…). Badania nad tym, jak dziadkowie zajmują się wnukami wykazały, że najwięcej czasu poświęca wnukom matka matki (100 proc. pewności, ze opiekuje się własnymi genami), a najmniej dziadek po mieczu, czyli ojciec ojca. Bo tu aż dwie szanse, ze materiał genetyczny wnucząt jest mu obcy.

Tak więc to chęć opieki nad własnym potomstwem doprowadziła do tego, że mężczyźni nalegają na monogamię, dziewictwo narzeczonych i różne takie dziwaczności.

W przypadku mężczyzn i ich biologicznego podejścia do reprodukcji — albo jedna partnerka, niedostępna innym, albo kilka, ale też tylko na własność. Haremem, podobnie jak żoną się nie dzieli. Według Desmonda Morrisa, brytyjskiego zoologa, jako że człowiek pochodzi od promiskuitycznych małp (naszym najbliższym kuzynem jest bonobo — szympans karłowaty), to te tendencje do uprawiania seksu z wieloma partnerami są dość silne. Ale później, jak twierdzi Morris — człowiek przeszedł okres życia podobnego do drapieżników. W czasie wspólnych wypraw łowieckich czy wojennych konieczna była lojalność i współpraca wszystkich samców. Jak to pogodzić z rywalizacją o samice? Odpowiedzią było nałożenie tabu na partnerkę innych kolegów-myśliwych. Utrzymało się to w wielu subkulturach, również w Polsce, jako reguła — nie prześpię się z żoną przyjaciela!