W ostatnią sobotę ulicami Warszawy przeszedł „Marsz Szmat”, czyli protest przeciw usprawiedliwianiu sprawców gwałtów i obwinianiu ofiar. Nie wiem, czy dzięki niemu ktoś pokusił się o refleksję dotyczącą przemocy seksualnej, ale wiem, że pokazał, iż obrońców gwałcicieli jest nad Wisłą zatrzęsienie, przez ok. godzinę próbowali uniemożliwić start marszu. Polska!

Przypomina mi się scenka sprzed piętnastu lat. Mój dwudziestosiedmioletni wówczas kumpel, absolwent wydziału prawa, początkujący urzędnik NIK, popisał się w rozmowie stwierdzeniem, że każda kobieta chciałaby być zgwałcona. Oczywiście, jego żonę jakby kto dźgnął rozpalonym żelazem, ostro i błyskawicznie zaprotestowała. Kumpel widząc, że narobił sobie bigosu, złagodził osąd twierdząc, że chodziło mu o „nieatrakcyjne panie”. O dziwo, małżonka zaakceptowała taki „kompromis”.

Starannie wyedukowani ludzie, dziś piastujący wysokie stanowiska (kobieta w administracji państwowej, a mężczyzna w koncernie paliwowym), czują się upoważnieni do wypowiadania sądów w temacie, czego chce inna kobieta. Nie wiem, która wersja jest bardziej obrzydliwa, pierwsza, że zgwałcona chce być KAŻDA KOBIETA, czy druga, że TYLKO JEŻELI JEST MAŁO ATRAKCYJNA. Faktem jest, że mówili to dorośli, wykształceni, szanowani ludzie. A wyobrażacie sobie, jakie opinie wypowiadają ludzie niewykształceni, a w dodatku pod wpływem środków odurzających?

Tagi: Marsz Szmat, protest, gwałt, Warszawa, sprawca.