Czy w ciągu jednego dnia dziecko może doprowadzić matkę do kilkukrotnych ataków furii? Odpowiedź wydaje się zbędna – oczywiście, że tak.

Oto spis przewinień, którymi kilka dni temu mój niespełna 4-letni synek uszczęśliwiał mnie co chwila: 1. przy śniadaniu, bijąc się o każdą kromkę chleba z siostrą, wylał w końcu na siebie kubek kakao, obryzgując przy okazji ścianę, lodówkę i szafkę, 2. zrzucił z balkonu moje spodnie oraz pilot od telewizora, 3. schował się do łazienki i pomalował sobie lakierem paznokcie, 4. bawiąc się w ,,zmywanie naczyń’’ zalał sobie ubranie, 5. gdy robił w toalecie kupę, rozwinął – z nudów chyba – cały papier toaletowy, 6. na spacerze zjeżdżał ze zjeżdżalni tyłem (co ma zabronione) i skaleczył się w rękę, krzyku było co niemiara, 7. gdy mu trochę przeszło, znowu na balkonie strzelał z karabinu na wodę do 4-letniej sąsiadki, która się popłakała, 8. potem, na tymże balkonie piszczał co sił w płucach, 9. po obiedzie wziął z łazienki maszynkę do golenia i zaciął się w wargę, gdyż ,,golił sobie wąsy’’; podczas silnego płaczu zaczęła mu lecieć krew z nosa, więc krwawił jednocześnie z dwóch miejsc.