Tytułowy bohater dzisiejszego wpisu przeszedł do historii Polski jako zabójca pierwszego prezydenta II RP Gabriela Narutowicza. Do dziś jego nazwisko jest kojarzone jednoznacznie. A przecież Niewiadomski był też artystą malarzem. I to wcale niezłym. Warto krótko o tym przypomnieć.

Niewiadomski studiował malarstwo w petersburskiej i paryskiej Akademii Sztuk Pięknych. Był artystą konserwatywnym, akademikiem nieskorym do improwizowania jak pisał o nim w swojej pracy P. Pleskot. Mimo to, przyjmował pewne nowości artystyczne i do pewnego stopnia fascynował się secesją. Mistrzem Eligiusza był Wojciech Gerson – zwolennik realizmu w malarstwie. Uczeń Gersona w 1894 roku w Petersburgu obronił prace dyplomową pt. „Centaury w lesie”. W 1896 roku w Paryżu namalował pejzaż „W lesie” (to najbardziej znane obrazy z pierwszego okresu twórczości Niewiadomskiego). Był dobrze zapowiadającym się, młodym artystą. Zdolnemu Eligiuszowi wróżono przyszłość wziętego i popularnego malarza. W tym czasie Niewiadomski namalował też swój autoportret, na którym jedna z nimf ozdabiała mu skroń wieńcem z wawrzynu. Czy obraz ten to wyraz megalomanii autora i jego psychologiczny wizerunek? Nie wiadomo.

Najczęściej Niewiadomski malował pejzaże, portrety (najsłynniejszy portret Stefana Żeromskiego z 1900 roku) oraz akty kobiece. Rysy modernistyczne miały pejzaże „Na korsykańskim brzegu” (1914), „Pejzaż Tatr”, „Poranek nad Czarnym Stawem”, czy „Droga do Morskiego Oka”. Dzisiejsi znawcy malarstwa i krytycy podkreślają, że Niewiadomski był dobrym, poprawnym malarzem.

TAGI: Eligiusz Niewiadomski, Gabriel Narutowicz, zabójstwo Narutowicza, Galeria Zachęta, Poranek nad Czarnym Stawem.