Na lotnisku w Fort Lauderdale przywitała mnie piękna słoneczna pogoda. Błękitne niebo z kilkoma puszystymi cumulusami obiecywało doskonałe warunki do latania. Wśród licznych hangarów otaczających betonowy pas bez trudu odnalazłem siedzibę firmy „Aircraft Rent & Management”, z którą wcześniej telefonicznie negocjowałem warunki wynajęcia samolotu. Polecono mi tą kompanię, ponieważ jak twierdzili moi znajomi, pracujący w niej piloci mają duże doświadczenie w lotach nad „Trójkątem Bermudzkim”.

Przez szeroko otwarte wrota hangaru z daleka dostrzegłem doskonale mi znaną sylwetkę samolotu. Masywny kadłub z potężnym czternastocylindrowym silnikiem i długa oszklona kabina zakończona obrotowym stanowiskiem karabinów maszynowych. Nie miałem wątpliwości, że jest to „Avenger” torpedowo-bombowy samolot z okresu drugiej wojny światowej. Jego zwarta mocna konstrukcja przystosowana była do startu i lądowania na pokładzie lotniskowców. Zapas paliwa, jaki zabierał do trzech zbiorników wystarczał na pięć godzin lotu. Oprócz trzyosobowej załogi bombowiec mieścił w swoim kadłubie torpedę lub 900 kg bomb.

Przy silniku samolotu pracował mechanik. Stojąc na wysokiej drabinie dokonywał przeglądu instalacji paliwowej. Gdy zbliżyłem się przerwał pracę, spojrzał na mnie z góry, wyszczerzył w uśmiechu białe zęby i z wyraźnym hiszpańskim akcentem zapytał.

– Czy to ty jesteś tym, który chce lecieć śladem zaginionej eskadry?

– Tak to ja – odpowiedziałem z pewnym zdziwieniem, bo nie spodziewałem się, że ktoś z obsługi technicznej będzie o tym wiedział – W takim razie idź do biura, tam już szef czeka na ciebie.

W dużym jasno oświetlonym pomieszczeniu, na wprost wielkie okno, przez które widać było pas startowy, siedział mężczyzna, którego wieku nie potrafiłem określić. Należał do takiego typu ludzi, którzy mimo upływu lat zachowują młodzieńczą sylwetkę. Jego opalona twarz i zdecydowane ruchy nie pasowały mi do jego siwych włosów.

– Czy jesteś pilotem? – Zapytał mnie od razu przy wejściu nim zdążyłem się przedstawić..

– Nie – odpowiedziałem.

– A co wiesz o locie numer „19”?

– Myślę, że wystarczająco dużo by spróbować wyjaśnić jedną z najbardziej tajemniczych katastrof lotniczych. Do dziś nikt nie wie, co się stało z pięcioma samolotami.

Tagi: Fort Lauderdale, lot, samoloty, „Avenger”.