Żywiec Zdrój, Nałęczowianka, Cisowianka, Muszynianka, Arctic, a może Kropla Beskidu? Którą wybrać? Nie ma znaczenia, lepsza woda płynie w naszych kranach.

Znajomy Anglik powiedział mi, że zachodnie koncerny zbierają w Polsce prawdziwe żniwo. – W Londynie pojawienie się gdziekolwiek z plastikową butelką w ręku, w Polsce synonim dbania o figurę i urodę, dawno jest już passe – mówi Bryan. – To tak jak palenie w knajpie. Świadomi londyńczycy przeprowadzili kilka akcji i happeningów, wykazując czarno na białym, że picie wody z plastikowych butelek, podczas gdy o wiele lepszą mamy w kranach własnych domów, jest niepraktyczne, nielogiczne i nieekologiczne. Zwykły nonsens.

Bryan dał mi artykuł z prasy brytyjskiej. Wynika z niego, że w ciągu ostatnich 30 lat butelkowy biznes „z niczego” urósł do 16 miliardów dolarów rocznie w skali globalnej. Tymczasem ekolodzy dowodzą, że:

1. Plastikowe butelki zanieczyszczają środowisko naturalne, gdyż temu, co twierdzą niektórzy, nie podlegają recyklingowi;

2. Woda z plastikowej butelki nie może być zdrowa, gdyż do produkcji owej butelki używa się m. in. ropy naftowej;

3. Woda w kranach jest fluoryzowana, więc – zdaniem brytyjskich dziennikarzy – istnieje następująca zależność: im więcej wody pitej z butelek, tym większe problemy z zębami u pijącego.