Podsłuchiwanie zawsze było jedną z ulubionych metod działania służb wywiadowczych, ujawnienie działań Stanów Zjednoczonych, którym udało się dotrzeć do rozmów najważniejszych światowych polityków nie jest w tym przypadku niczym nowym. Jedynym błędem wywiadu USA było to, że dali się złapać, jednak w rzeczywistości również ich „ofiary” nie są zupełnie niewinne.

Podanie do wiadomości publicznej informacji o podsłuchach założonych na liniach telefonicznych najważniejszych światowych przywódców wywołało skandal, którego skutki będziemy zapewne odczuwać w najbliższych miesiącach. Dotychczas śledzeni politycy będą w przyszłości znacznie bardziej ostrożni, a Stany Zjednoczone utracą tym samym istotne źródło informacji, które z czasem spowoduje, że ich przewaga informacyjna może nieco słabnąć. Rewelacje ujawnione między innymi przez Edwarda Snowdena jasno pokazują działanie mechanizmu, który niejednokrotnie był przedstawiany na tym blogu.

Przede wszystkim wyraźnie widać współpracę służb wywiadowczych i prywatnych firm technologicznych, które zgadzały się na wykorzystanie ich infrastruktury w celach szpiegowskich. Tak jak opisywałem to niejednokrotnie, tego typu sytuacje miały miejsce już wcześniej i wyszły one na jaw między innymi przy okazji konfliktów zbrojnych w Libii czy w Syrii. Tym razem jednak wielki skandal z podsłuchami ma znacznie większą skalę. Przede wszystkim tym razem nie mamy do czynienia z podejrzanym dyktatorem, który chce sprawować jeszcze większą kontrolę nad swoimi poddanymi. Wręcz przeciwnie, w tym przypadku skandal dotyczy światowego imperium, które interesuje się rozmowami i pocztą obywateli suwerennych państw. Do tego dochodzi aspekt nie tylko polityczny, ale i gospodarczy, gdyż wśród śledzonych były również między innymi czołowe francuskie i brazylijskie przedsiębiorstwa.

Tagi: podsłuch, Obama, Merkel, służby wywiadowcze.