Zanim odpowiem na to pytanie, musimy sobie uświadomić (co raczej nie będzie trudne), że każdy z nas chce być szczęśliwy inaczej. Powinniśmy o tym pamiętać, ponieważ podejście do szczęścia jest w pewnym sensie sprawą indywidualną – zapewne moje wyobrażenie o nim jest inne niż Twoje. Badania i wskazówki, które tutaj umieszczam są wynikiem działalności naukowej psychologów społecznych, którzy szukają w społeczeństwie pewnych cech uniwersalnych, które nie zawsze mogą odzwierciedlać nasze własne poczucie szczęścia.

Zastanówmy się więc na początku nad ideą szczęścia… Oto kilka poruszających cytatów:

„Są ludzie, którym szczęście mig­nie tyl­ko na mo­ment, na mo­ment tyl­ko się ukaże po to tyl­ko, by uczy­nić życie tym smut­niej­sze i okrutniejsze.”
Stanisław Dygat

„Jest tyl­ko jed­no szczęście w życiu, kochać i być kochanym.”
Aurore Dudevant (George Sand)

„Ze szczęściem cza­sami by­wa tak jak z oku­lara­mi, szu­ka się ich, a one siedzą na nosie.”
Phil Bosmans

Nie ma uniwersalnej recepty na szczęście, ponieważ aż w 50% zależy ono od naszej osobowości, a nie sfery materialnej, która ma tutaj znaczenie tylko w 10%! Studenci uczestniczący w badaniu, które sprawdzało, jakie wartości życiowe liczą się dla nich najbardziej, odpowiedzieli (aż 44%), że to właśnie szczęście jest najważniejsze.

Od czego zależy nasze szczęście?

Szczęście jest odczuciem subiektywnym, zależy od tzw. reguł wartościowania zdarzeń. Pierwsza z nich to reguła kontekstu. Wyobraźmy sobie polskich sportowców uczestniczących w lekkoatletycznych zawodach sportowych. Stawką jest tytuł Mistrza Świata. Sportowiec A, dobrze nam znany, faworyt całych zawodów, zdobywa brązowy medal. Zdobycie krążka teoretycznie powinno go ucieszyć, ale jedyne odczucia towarzyszące sportowcowi A to rozczarowanie i złość. Przecież miało być złoto, tytuł mistrza świata. Na tych samych zawodach sportowiec B, młody, jeszcze niedoceniony również zdobywa brązowy medal. Jest niezwykle szczęśliwy, a w kącikach jego oczu widać łzy wzruszenia. To taka nieoczekiwana nagroda. Widzimy więc, że szczęście zależy od kontekstu, czyli sytuacji i tego co tak naprawdę chcieliśmy osiągnąć.

Nasze oceny są dokonywane przez pryzmat trzech standardów. Kiedy oceniamy, czy dane zdarzenie może być dla nas potencjalnie „uszczęśliwiające”, czyli pozytywne, bierzemy pod uwagę naszą przeszłość, oczekiwania w stosunku do tego wydarzenia i aktualne stany innych ludzi. Człowiek jest istotą, która uwielbia wszystko do siebie porównywać. Szczególnie siebie do innych. Ma jednak aż dwie możliwości. Może porównywać się w górę (z takimi osobami, które mają lepiej) lub w dół (z tymi, którzy mają gorzej). Oczywiście ludzie wybierający drugą opcję są zdecydowanie bardziej zadowoleni z życia.

Druga reguła to reguła adaptacji, czyli dostosowywania się do sytuacji. W 1978 roku naukowcy przeprowadzili niezwykle interesujące badanie. Osoby, które w ostatnim czasie wygrały dużą sumę pieniędzy na loterii, ludzie, którzy niedawno w wyniku jakiegoś wypadku zostali sparaliżowani oraz ci, w których życiu nie wydarzyło się zbyt wiele zostali zapytani o poziom szczęścia. Pewnie pomyślałeś, że osoby, które wygrały na loterii będą najszczęśliwsze. Tymczasem okazało się, że poziom ich szczęścia był jedynie umiarkowany, a codzienne czynności, takie jak rozmowa z przyjacielem dają im nawet mniej satysfakcji niż innym. Co więcej osoby sparaliżowane uważały się szczęśliwe w podobnym stopniu, co nasi szczęśliwcy z loterii.

Jak to możliwe?

Być może dzieje się tak przez duży kontrast. Wygranie na loterii, czyli skrajnie pozytywne zdarzenie wyzwala w nas tak pozytywne emocje, że wszystko inne traci swoje znaczenie. Dlatego rozmowa z przyjacielem nie jest już tak fascynująca, a osoby sparaliżowane idealizują swoją przeszłość. Po za tym ludzie adaptują się do zmian, czyli przyzwyczajają do nowych warunków. Jest to dla nas proces naturalny o tyle, że zmiana jest krótkotrwała, w końcu staje się rzeczywistością i zwyczajnie przestaje być zmianą.