Rok temu dla magazynu „Lejdiz” napisałam artykuł o sytuacji kobiet w RPA (Republika Babska – o kobietach w RPA). To było z okazji Walentynek, miała wtedy miejsce akcja “One Billion Rising” mająca na celu uświadomić ogrom krzywd wyrządzanych kobietom.

W zeszłym roku akcja została nagłośniona z powodu zbiorowego gwałtu dokonanego na młodej studentce, która zmarła z powodu odniesionych obrażeń. Nieco później opinia RPA wstrząsnął podobny przypadek – okrutny gwałt i śmierć młodziutkiej Anene Booysen.

Niestety, sytuacja w RPA pod tym względem wcale się nie zmieniła. Z jednej strony wzorcowa konstytucja, parytety, silne uczestnictwo kobiet w biznesie bez względu na religie (szczególnie tu zaskakują muzułmanki, które w innych krajach są mało aktywne zawodowo), obecność afrykańskiej kobiety na liście najbogatszych Forbes’a, kobieta w roli prokuratora narodowego, wyciągająca na światło dzienne przekręty miłościwie panującego prezydenta Zumy…

A z drugiej strony marazm życia codziennego – rzeczywistość, w której prawdopodobieństwo gwałtu na czarnej kobiecie jest wyższe od prawdopodobieństwa skończenia przez nią szkoły średniej. I w której wg raportu johannesburskiej Rady Badan Medycznych co trzeci mężczyzna przyznaje się do dokonania gwałtu, a społecznie akceptowaną formą terapii “anty homoseksualnej” są gwałty korekcyjne.

Tagi: RPA, kobiety, rząd, gwałt, ofiara.