W lutym bieżącego roku opisywałem szereg zgonów prominentnych pracowników sektora bankowego. Miały one miejsce w dość krótkim czasie trwającym około 3 tygodni, w kilku biurowcach zlokalizowanych w różnych częściach świata. W poprzednim wpisie wymieniłem w sumie 5 bankierów, z czego nie wszyscy byli aż tak wysoko postawionymi pracownikami sektora. Znany z ciętych komentarzy na temat Wall Street i londyńskiego City Max Keiser w opublikowanym niedawno materiale stwierdził, że wszystkich „zmarłych” w ostatnim czasie bankierów może być nawet około dwudziestu.

Kiedy umiera pracownik sektora bankowego nie ma w tym nic zaskakującego, również samobójstwa się zdarzają. Ale jeśli mówimy o tak dużej liczbie zgonów w relatywnie niedługim czasie to nie jest to powód żeby podejrzewać, że cała sprawa nie jest jedynie zbiegiem okoliczności?

Wspomniany już Max Keiser wprost oskarżył Wall Street o mordowanie bankierów. Swoją teorię podparł faktem, że polisy ubezpieczeniowe zmarłych opiewały na niebotyczne kwoty i tylko jeden z nich zarobić może 10,4 miliarda dolarów na odszkodowaniach. Okazuje się bowiem, że cztery czołowe nowojorskie banki są posiadaczami polis ubezpieczeniowych dla swoich pracowników, których łączna wartość ma wynosić 680 miliardów dolarów.

Tagi: śmierć, odszkodowanie, ubezpieczenie, sektor bankowy.