Szukasz rozpaczliwie pracy. Nadzieja miesza się z lękiem, że po raz kolejny zostaniesz na lodzie. Drżysz z emocji przed spotkaniem z potworami, które odpowiadają za rekrutację na to stanowisko. Uważasz, że ich jedynym celem jest Cię zgnoić i odrzucić. O dziwo, naprawdę tak sądzisz. Ta myśl pochłania twój czas i zamiast przygotować się do kolejnego etapu rekrutacji, posądzasz obce osoby o wydumane winy. Pozwól więc, że Ci przedstawię ludzi, których zaocznie oceniasz.

Naprzeciw Ciebie usiądzie lider zespołu, w którym znajduje się stanowisko, o które aplikujesz oraz kierownik, a może nawet właściciel firmy. Czasem będzie też obecny specjalista d/s rekrutacji. Lider od pół roku naciskał na kierownika, by zatrudnić jeszcze jedną osobę, bo jego ludzie są przemęczeni, nie wyrabiają się z robotą, popełniają pomyłki, a atmosfera w zespole staje się coraz bardziej nerwowa. Zastanów się: Jaki cel ma taka osoba w odrzuceniu aplikujących? Lider poszukuje członka zespołu, nie potrzebuje wysyłać Cię na bezrobocie, bo bez jego pomocy już się tam znajdujesz. On szuka człowieka do siebie- do swojego zespołu, a nie na posadę bezrobotnego. Kierownik zaś widzi, że nie wyrabia się z zadaniami. Zna swoje potrzeby, jako pracodawcy oraz swoje finansowe możliwości. Ma naprawdę dużo pracy- nie przyszedł tu po to, by kogoś zostawić na ulicy, ale by wybrać kogoś, komu będzie płacić w zamian za usługę. Rolą lidera i kierownika jest ocenić, kto z kandydatów najlepiej się wywiąże z obowiązków i podjąć decyzję o zatrudnieniu. To nie są Twoi wrogowie. Oni mają do podjęcia ciężką decyzję, która wpłynie na los firmy i jej dotychczasowych pracowników. Zrozum sytuację ich i swoją: Skup się na przygotowaniu.

Wściekasz się na wymagania? Złościsz się na wymóg zamieszczenia zdjęcia? A gdy Ty zamawiasz usługę, nie masz wymagań? Nie wybierasz tego, kto wzbudza Twoje zaufanie? Nie rób jaj! Oczywiście, że to robisz i masz do tego prawo, masz nawet taki obowiązek, jeśli jesteś osobą odpowiedzialną. Siądź zatem wygodnie i poczytaj, jakie jaja potrafią się dziać podczas prezentacji kandydatów na pracę.

Zacznijmy od samej aplikacji: Na pierwszym miejscu wśród dyskwalifikacji, jest niezrozumienie wymagań. Aplikujemy o konkretne stanowisko. Zastanówmy się, na ile spełniamy oczekiwania pracodawcy. Jeżeli nie spełniamy ich wcale, to sobie oszczędźmy fatygi. Później leci wygląd C.V. i listu motywacyjnego. Jeżeli jest niechlujny, bądź informacje są nieczytelne- wszystko ląduje w koszu. Często wśród aplikacji znaleźć można prawdziwe perełki głupoty, n.p. „sweet focie”- roznegliżowane dziewczęta z solarium, chłopcy w podkoszulku i wysmarowani olejkiem podkreślającym mięśnie. Dziewczę na koniu, chłopię na motorze.

Tagi: praca, rekrutacja, rozmowa kwalifikacyjna, aplikacja.