Pani profesor Krystyna Kleszczowa swoim studentom, a więc i mnie, wielokrotnie mówiła: „Nie jest wstydem zaglądać do słowników, wstydem jest popełniać błędy”. Święte słowa.

Może to zboczenie, a już na pewno uczulenie, ale nie potrafię przejść do porządku nad pewnymi kwestiami językowymi. Tzw. uzusem, czyli praktycznym zastosowaniem języka. Bo jest tak, że statystyka, sposób, w jaki ludzie mówią, wymusza na Komisji Kultury Języka co pewien czas zmiany, sprawia, że coś, co było niedopuszczalne, takim się staje. Język jest żywym organizmem. Ale bez przesady. Niedbalstwo panoszące się w naszej ojczystej mowie często uwiera i boli.

Wybaczcie więc, ale – bywa że – zdzierżyć nie mogę. Toteż od czasu do czasu skrobnę coś o muzyce języka.

Rok dwutysięczny pierwszy czy dwa tysiące pierwszy? Za, mniej więcej, osiemdziesiąt siedem lat będzie po kłopocie.