…czyli hipsterzy badań nad szczytowymi stanami świadomości.

Na ostatnim Zjeździe Naukowym Polskiego Towarzystwa Psychologicznego padły mocne słowa:

„Bolesny problem, to przenikanie do programów kształcenia i dydaktyki społecznej treści, które nie mają nic wspólnego z wiedzą naukową. Mało tego, imitując język nauki, przenikają na zasadzie wirusów komputerowych do mózgów naiwnych,niedouczonych pseudopsychologów. A po drugie, do innych odbiorców pseudonaukowych książeczek i pseudonaukowych testów psychologicznych. Nie bierzcie tego do ręki. Powinniśmy z całą mocą odrzucać te pseudonaukowe produkty szamańskich umysłów i piętnować ich użycie. Tę ofertę należy uzupełnić o wcale nie małą liczbę Harlequinów psychologicznych.”

Serce rośnie. Bardzo cieszy, że Towarzystwo zdaje sobie sprawę z problemu. Jednak co z nim zrobić?

Książeczki samopomocowe i inne „Harlequiny psychologiczne” (naprawdę mam nadzieję, że to wyrażenie na stałe przeniknie do języka) to jedna sprawa. Innym palącym problemem są pseudopsychologowie psługujący się tytułem „psycholog”, by podnieść swój autorytet w wypowiedziach medialnych – i to nimi powinno się zająć w pierwszej kolejności.

Świeży przykład. Niedawno na portalu Onet.pl pojawił się pewien artykuł. Na artykuł pierwsza zareagowała autorka bloga Psycho-kit w swoim wpisie.

W skrócie, jest to wywiad z Panią Sarą Zięborak. W wywiadzie Pani Zięborak opowiada, w jaki sposób cesarskie cięcia wpływają na psychikę. Zaczyna się ostro:

Trudno uwierzyć, jak duży wpływ na styl bycia, samopoczucie i życiowy sukces naszych dzieci mają okoliczności ich przyjścia na świat. Tworząca się wtedy neurologiczna matryca determinuje tak wiele, że warto się jej przyjrzeć, zrozumieć ją, a w razie potrzeby – próbować ją modyfikować.

Muszę powiedzieć, że zgadzam się w stu procentach – rzeczywiście trudno w to uwierzyć. Terminu „neurologiczna matryca” czy dowodów na wpływ okoliczności przyjścia na świat na psychikę dziecka są wyssane z palca i nie znajdziemy ich literaturze naukowej. Musimy Pani Zięborak wierzyć na słowo.

Trzeba przyznać, że całość ma rozmach – Pani Zięborak w wywiadzie ociera się o neurobiologię, psychologię, tworzy nowe kategorie kliniczne, stawia diagnozy, podaje sposoby modyfikowania „neurologicznych matryc”.

Chyba to, co najbardziej bulwersuje – już nawet poza samą pseudonauką – jest mimochodem przemycona sugestia, że poród naturalny jest lepszy od cesarskiego cięcia. Cesarka jest zawsze gorsza z tego tylko powodu, że jest „nienaturalna”. W tym sensie cesarka ratująca życie będzie „złem koniecznym”.

Tagi: specjaliści, Polskie Towarzystwo Psychologiczne, pseudopsycholodzy.