Na pewno słyszałeś i czytałeś, że zostawienie telewizora w trybie czuwania (uśpienia lub standby) nie jest całkowicie bezpłatne. Telewizor, podobnie jak inne urządzenia elektryczne podłączone do gniazdek, zużywa minimalną ilość prądu. Jaką? O tym właśnie przeczytasz w tym artykule.

Nie będę w nim pisał o teorii, ale o praktycznie zmierzonym zapotrzebowaniu na moc w przypadku moich domowych urządzeń. Przeczytasz tu także jak sam możesz zmierzyć zapotrzebowanie sprzętów domowych. Otrzymasz też gotowy arkusz Excel, który pomoże Ci obliczyć skalę potencjalnych oszczędności, jeśli zdecydujesz się wyłączać domowe urządzenia z gniazdek, a nie tylko je “usypiać”. Z moich obliczeń wynika, że śpiące urządzenia niepotrzebnie kosztują mnie 243,60 zł rocznie.

Tryb stand-by – wygodnicki złodziej pieniędzy

Tryb czuwania to świetny wynalazek :) Dzięki niemu nie musimy ruszać się z fotela żeby pilotem włączyć i wyłączyć TV, dekoder cyfrowy, amplituner, konsolę itd. Nasze domowe urządzenia świecą do nas swoimi diodami czuwania, dając nam poczucie panowania nad sytuacją. Są dostępne na każde nasze wezwanie. I wszystko byłoby naprawdę fajnie, gdyby nie fakt, że każdy z tych domowych sprzętów nie czuwa za darmo. Ich oczekiwanie na nasze polecenie ma swoją cenę. Według moich pomiarów pobierają one podczas swojegu snu od 0,1W nawet do 17W. Niektóre starsze urządzenia (np. odtwarzacze wideo) potrafiły pobierać w trybie stand-by nawet 35W! A każde 5W zużywane przez 24 godziny na dobę kosztuje nas 26,28 zł rocznie (jeśli uznamy, że średni koszt 1 kWh wynosi 0,60 zł). Już po tym widać, że skala oszczędności może być całkiem duża.