Czy zastanawiałeś się kiedyś ile kosztuje Twój czas? Jak obliczyć zarobki na godzinę? Ile czasu marnujemy w ciągu roku na bezproduktywne czynności?

Gdzieś, kiedyś przeczytałem, że czas to najważniejszy zasób jaki posiadamy :-) Jest to też jedyny nasz zasób, który znika bezpowrotnie. Pieniądze tym różnią się od czasu, że w przypadku ich całkowitej utraty możemy je ponownie zarobić. Wiedzą o tym doskonale biznesmeni, którym noga się powinęła, ale jednocześnie dzięki swojej odwadze, konsekwencji i determinacji potrafią się odrodzić z popiołów i osiągnąć sukces finansowy. Wiedzą o tym inwestorzy, którzy po niejednej stracie uzyskiwali w końcu zyski.

Czas jest dobrem, którego nie da się kupić. Czas jest również bardzo trudny do wyceny. Zupełnie inaczej podchodzimy do jego wyceny, gdy sprzedajemy go pracodawcom i klientom, a zupełnie inaczej, gdy poświęcamy go bliskim lub po prostu przepuszczamy między palcami. Myślę, że w największym stopniu o wartości czasu przekonują się te osoby, które dowiadują się, że, np. z powodu choroby, ich czas jest ograniczony. Dopiero wtedy zauważamy, że czas jest bezcenny.

Nie wiem jak Ty do tego podchodzisz, ale ja dostrzegam, że wartość mojego czasu wzrasta – i to nie ze względu na wysokość moich zarobków. Wzrasta, ponieważ widzę, że mam wiele do zrobienia (i chcę mieć wiele do zrobienia), a jednocześnie zdaję sobie sprawę, że na realizację wszystkich moich zamierzeń potrzeba wiele czasu… którego mam coraz mniej. I uświadamiam też sobie w coraz większym stopniu, że w miarę upływu lat moja “kuloodporność” maleje i nie jestem w stanie utrzymywać wysokiej produktywności przez większość dnia. Muszę więc pracować mądrzej a nie więcej. Zwłaszcza, że wiele zadań mogę z powodzeniem powierzyć bądź to specjalistom bądź po prostu osobom, które wykonają je taniej ode mnie.

Dotyczy to w takim samym stopniu pracy zawodowej, jak i życia prywatnego. Nie zawsze warto oszczędzić 250 zł na tym, że samodzielnie wykonamy prace hydrauliczne. Ja nie mam w tym doświadczenia. I chociaż czasami męska ambicja każe mi sięgnąć pod zlewozmywak i to i owo zamieszać tam samodzielnie, to prawda jest taka, że tracę na to dużo czasu i do tego zazwyczaj kupię nie te złączki, które powinienem więc nadpłacam za materiały (lub wycieczki do sklepu) i per saldo wychodzę na takich operacjach jak “Zabłocki na mydle”. Oszczędności z tego nie mam, chociaż w kieszeni zostało 250 zł. Przykłady z życia zawodowego też można mnożyć. Przykładowo: nie ma sensu bym próbował drukować i spinać dokumenty liczące kilkadziesiąt stron, jeśli ktoś to może zrobić za mnie lepiej i taniej. Grzechem byłoby marnować mój kosztowny czas.