Leki psychotropowe często działają zaraz po ich zastosowaniu – kawa szybko pobudza, alkohol szybko upaja, relanium szybko uspokaja, a morfina szybko przynosi ulgę w bólu. Kiedy odkryto pierwsze leki przeciwdepresyjne, największym problemem było to, że nie pomagają one chorym natychmiast, ale trzeba je stosować przez co najmniej dwa – cztery tygodnie. Utrudniło to zresztą ich odkrycie, ale spowodowało nowie spojrzenie na możliwe mechanizmy działania leków na mózg.

Właściwie pierwsze badania nad tym, jak działanie leków przeciwdepresyjnych rozwija się w czasie, przeprowadziliśmy z Fridolinem Sulserem w Zakładzie Farmakologii Uniwersytetu Vanderbildta w Nashville 35 lat temu. Nasze wyniki wskazały, że w miarę zwiększania czasu stosowania leków odpowiedzi układu beta-adrenergicznego w mózgu szczurów zmniejszały się, a przebieg czasowy tych zmian był w zasadzie podobny do przebiegu poprawiania się nastroju chorych na depresję po stosowaniu tych leków. Postawiona wówczas przez nas hipoteza – hipoteza beta-downregulacji – okazała się bardzo trwała, i mimo tego, że jest ona znacznie mniej uniwersalna, niż początkowo sądziliśmy, wciąż jest w znacznej mierze aktualna. Najważniejszym jej punktem było przypuszczenie, ze pod ciągłym wpływem cząsteczek leku w mózgu istniejące tam receptory ulegają zmianom adaptacyjnym, i leczenie polega na zmuszaniu mózgu do wytwarzania takich zmian, które mają zasadnicze znaczenie dla korygowania zaburzeń prowadzących do obniżenia nastroju.