Jeszcze nie opadł pył po pojedynku Bill Nye vs. Ken Ham (o której może w przyszłości coś skrobnę), a sieć już huczy i rechocze w związku z akcją stanowiącą pokłosie tej medialnej debaty. Oto dwadzieścia dwie owieczki postanowiły podłożyć się pod obiektyw aparatu aby zestawić swoje twarze z trapiącymi je rozterkami natury egzystencjalnej i naukowej. Skoro nie dyskusja autorytetów, to może tkliwy apel odwiedzie miliony od szatańskich teorii?

kwantowo.pl

Jeżeli taki był cel inicjatorów, to obawiam się, że nie do końca przemyśleli swój projekt. Szczerze doceniam odwagę osób użyczających swoich facjat i oddanie sprawie, ale zdecydowana większość ich „poważnych” problemów może jedynie wzbudzić śmiech lub politowanie. Przyjrzyjmy się kilku.

kwantowo.pl

Zakład Pascala mam tu zastosować, czy jak? Myślę że jeśli miłosierny Ojciec istnieje, to wybaczy każdemu kto poświęcił życie aby zgłębić tajemnice wykreowanego przezeń wszechświata.

Jestem za. Ale liczę na to, że kiedy badający tą panią lekarz zacznie szukać diagnozy w Starym Testamencie, entuzjazm pozostanie równie wielki. Pojawia się też pytanie, czego konkretnie mielibyśmy uczyć? Mitu stworzenia w wydaniu greckim, muzułmańskim czy Księgi Rodzaju? A jeżeli w wersji chrześcijańskiej, to które fragmenty Biblii będziemy odczytywać wprost, a które jako metaforę? Warto ustalić wcześniej takie szczegóły (i czekać na rozłamy wśród samych kreacjonistów).

Tagi: nauka, absurd, teorie, projekt.