Twórca psychoanalizy, Zygmunt Freud, twierdził, że dwa najpotężniejsze instynkty kierujące życiem, to instynkt miłości — Amor, i instynkt śmierci — Thanatos. Chociaż teorie Freuda nie mogą być uważane za naukowe (jak to mówimy — nie są naukowe w sensie popperowskim), jego intuicja, w odróżnieniu od myślenia badawczego, była zdumiewająca. Słusznie wiązał miłość ze śmiercią, ale widział je pomieszane w człowieku. Tymczasem niektóre organizmy potrafią skłonić ofiarę by ta zakochała się w nich, a przynajmniej stała się im posłuszna, kosztem swojego życia. I to bez wzajemności.

Sterowanie ofiarami przez patogeny, które chcą zwiększyć własny sukces reprodukcyjny, nie jest wyjątkowe w przyrodzie. Znanym przykładem są mrówki zainfekowane przez grzyb Cordyceps unilateralis. Chore mrówki wspinają się wysoko na rośliny i wczepiają się w nie żuwaczkami z nadzwyczajną siłą, pozostawiając charakterystyczne ślady. Następnie grzyb zabija ofiarę i kontynuuje wzrost. Grzybnia wzmacnia egzoszkielet martwej mrówki i przytwierdza zwłoki jeszcze mocniej do rośliny, przy okazji wydzielając substancje odstraszające konkurencyjne mikroorganizmy. Gdy grzyb jest gotowy do rozmnażania, wypuszcza z głowy martwej mrówki szypułkę, która następnie pęka i rozsiewa zarodniki.

Cordyceps unilateralis pasożytuje na mrówkach od bardzo dawna. Ślady wczepienia odnaleziono na skamieniałych liściach w kopalni Messel w Niemczech, jednym z najbardziej znanych na świecie stanowisk paleontologicznych. Mają 48 milonów lat [artykuł w Biology Letters].

Przywry rodzaju Leucochloridium atakują ślimaki. Przedstawiony ślimak zarażony przez Leucochloridium macrostomum swoim wyglądem (widoczne napuchnięte, zielone czułki) i zachowaniem naraża się bardziej na zjedzenie przez ptaki — kolejnego żywiciela pasożyta. Dla ptaków zainfekowane czułki, które na dodatek mogą jeszcze pulsować, wyglądają jak smaczne gąsienice, więc chętnie je odgryzają od głowy ślimaka i pożerają, w ten sposób same się zarażając. Ślimaki czasami regenerują zastępcze czułki, które są też zarażone i mogą zwabić kolejne ptaki. Nasuwa się pytanie, czy podobnie funkcjonującym organizmem nie był zarażony Prometeusz, i ile orłów mógł zarazić.

Czasem pasożyt stosuje bardziej niezwykłe metody. Zdarza się to zwłaszcza, kiedy matki larw chcą zapewnić źródło pokarmu swojemu potomstwu. Zwyczajny atak i wszczepienie jaj przez pokładełko do ciała ofiary i pozostawienie ich na miejscu zbrodni nie zawsze jest najlepszym sposobem i trzeba tak zmienić zachowanie ofiary, aby sama ułatwiła zadanie napastnikowi.

Osa szmaragdowa Ampulex compressa pasożytuje na karaluchach. Ponieważ są od niej większe i nie byłaby w stanie ich przyciągnąć do swojej nory, najpierw żądli zwój tułowiowy ofiary aby przejściowo sparaliżować jej przednie odnóża, następnie zaś precyzyjnie wstrzykuje jad do zwoju głowowego by wyłączyć odruch ucieczki. Tak spreparowanego karalucha ciągnie za czułki prowadząc, jak na smyczy, do swojej nory, gdzie składa w nim jaja.

Tagi: gen, miłość, śmierć, pasożyt, ofiara.