Siła wiatru była wykorzystywana przez ludzi już pięć tysięcy lat temu do napędzania pierwszych, dość prymitywnych statków żaglowych, a trochę później do technik irygacyjnych. Następnie przyszło Średniowiecze i pojawiły się już bardziej znane, wiatraki do mielenia zboża. Oczywiście był to dopiero początek wykorzystania wiatru, bo już wkrótce (z perspektywy wszechświata) miała pojawić się energia elektryczna…

Gdzie leży geneza elektrowni wiatrowych? Osobiście widzę tutaj dwie przyczyny narodzin energetyki wiatrowej: gospodarcza i środowiskowa. Tempo rozwoju przemysłu i eksploatacji złóż naturalnych doprowadziło do sytuacji, w której mamy prawo się obawiać nagłego wyczerpania surowców. Faktem jest, że nawet jeśli nie zostaną zbyt prędko wyczerpane (w co wierzę), to ich ceny będą stale rosnąć. Dlatego to co nazywamy alternatywnymi źródłami energii z czasem stanie się coraz bardziej atrakcyjne.

Z drugiej strony, możemy się też obawiać nadmiernych emisji CO2 do atmosfery spowodowanych energetyką konwencjonalną, i tu również AŹE (Alternatywne Źródła Energii, od red.) przychodzą nam z pomocą – choć ich wpływu na środowisko nie określiłbym jako – jednoznacznie – dobrego, to prawdą pozostaje, że energia wiatru jest niewyczerpalna. Ciężko oprzeć się pokusie czerpania ze źródła, które nigdy się nie kończy, lecz oczywiście ma to swoje ograniczenia. Wpierw jednak przyjrzyjmy się samym elektrowniom wiatrowym. Czym one są?

„Mam śmigło i robię prąd!”

Elektrownia wiatrowa to zespół urządzeń, pozwalających zamienić energię mechaniczną wiatru na energię elektryczną. Najważniejszymi elementami jest turbina zasilana siłą wiatru, która połączona jest z generatorem, przetwarzającym pracę turbiny na elektryczność.