Na uroczystość powitania Hitlera w Wiedniu w marcu 1838 roku na Placu Bohaterów tuż obok Pałacu Cesarskiego zebrało się ponad sto tysięcy mieszkańców miasta. Owacyjnie przyjmowali słowa Führera o przyłączeniu Austrii do Trzeciej Rzeszy. Powszechny entuzjazm brał się z nadziei, jaką miał przynieść nowy porządek polityczny, jak i też obserwowany w Niemczech od kilku lat boom gospodarczy. Wśród wiwatującego tłumu mogli się znajdować dwaj miejscowi policjanci, Franz Grün i Oswald Bouska, także należący do fanatycznych zwolenników narodowego socjalizmu. Jak i cala reszta, obiecywali sobie świetlaną przyszłość po ogłoszonym właśnie Anschlussie.

Franz Grün upatrywał dla siebie szczególnie dużo. Urodzony 5 października 1902 r. w Wiedniu jako syn robotnika, ukończył co prawda naukę jako czeladnik piekarski, ale był teraz częściej bezrobotny niż zatrudniony. Już w roku 1931 wstąpił do partii NSDAP, a niedługo potem został też członkiem SS. Jego polityczne zapatrywania były dobrze znane policji, zaś częste rewizje komplikowały i tak już ciężką egzystencjalną sytuację: szczerze mówiąc, nie mógł znaleźć ani mieszkania, ani pracy. Zbierające się frustracje odreagowywał w miejscowym klubie sportowym, gdzie zawzięcie (ale też i z sukcesem, w 1931 r. został mistrzem Austrii) trenował boks. Niedawno ożenił się i został ojcem dziecka. Fakt, że zupełnie nie był w stanie zapewnić rodzinie środków do życia, popchnął go dosłownie w szeregi wiedeńskich nazistów. Hitlera darzył wręcz bogobojnym podziwem i był gotów na wszystko, żeby tylko moc mu służyć.

Po zajęciu Polski w 1939 r. został odkomenderowany do Krakowa, gdzie otrzymał podstawowe szlify wojskowe. Po serii przenosin do rożnych miejscowości powrócił z początkiem 1943 roku do sztabu HSSPF (Głównego Dowództwa SS I Policji) w Krakowie, a potem w randze SS Rottenführera trafił jako członek załogi wartowniczej do obozu koncentracyjnego w Płaszowie. Przypadkowe spotkanie z komendantem obozu, Amonem Göthem, który przypomniał sobie tego zabijakę z Wiednia, zaowocowało konkretnymi następstwami. Grün rozpoczął służbę w najbliższym otoczeniu komendanta, został jego prawą ręką, głównie do bicia i sadystycznego znęcania się nad więźniami. Chętnie też, często na ochotnika, brał udział w wykonywaniu wyroków śmierci. Z dużą skrupulatnością i zapałem wykonywał egzekucje na więźniach na terenie obozu, co przyniosło mu pseudonim “Der Schiesser “ – strzelec. Franz Grün wraz z trojką innych bestialskich essesmanow: Alfredem Hujarem, Leonardem Johnem i Edmundem Zdrojewskim, tworzyli prawdziwy kwartet śmierci.

Po zakończeniu wojny Grün wrócił do Wiednia i jakoś udało mu się wymigać od procesu denazyfikacji (wszyscy dorośli mężczyźni musieli wytłumaczyć się, gdzie byli i co robili w latach wojny. Akcja prowadzona była skrupulatnie tylko w sowieckim sektorze, w innych – dość pobieżnie). Absolutnie przez przypadek w miejscowej winiarni został rozpoznany przez byłego więźnia Płaszowa, Samuela Sonnenscheina, który natychmiast zaalarmował policję. Franz Grün został aresztowany 22 kwietnia 1949 r., a wielu naocznych świadków (w Wiedniu przebywało wtedy tysiące ocalałych z obozów Żydów, którzy czekali na emigrację do Izraela) potwierdziło jego zbrodnie w Płaszowie, w tym zastrzelenie więźnia A. Goldsteina. Notatkę prasową w tutejszej gazecie o aresztowaniu zbrodniarza wojennego, także podającą, ze Grün chwalił się publicznie swoimi “wyczynami” w obozie, musiał przeczytać któryś ze współpracowników polskiej Misji Wojskowej w Wiedniu. Placówka ta miała za zadanie przekazywanie podobnych informacji Głównej Komisji Ścigania Zbrodni Hitlerowskich w kraju. Strona polska faktycznie wystąpiła niebawem o ekstradycję Grüna, a krakowska filia Komisji sporządziła tymczasem długą listę hitlerowskich zbrodniarzy z byłego obozu w Płaszowie. Nazwisko Grüna jako członka załogi wartowniczej też się tam znajdowało. Dodatkowo czterech świadków jego bestialskich wyczynów zdecydowało się zeznawać w sądzie.

Tagi: Wiedeń, Kraków, okupacja, SS, Franz Grün, Oswald Bouska, policjanci, Führer.