kwantowo.pl

Czyżby?

Przeglądając ostatnio blogi natrafiłem na kilka wpisów dotyczących czytelnictwa (w tym Pułapka czytania autorstwa mojego znajomego). W dużej mierze, potwierdziły one moją opinię, którą do tej pory uważałem za niepopularną: czytanie nie jest wartością samą w sobie. I to już od dawna.

W przeszłości sytuacja była ździebko inna. Książki często stanowiły jedyne godne uwagi okno na świat. Nie było internetu i setek wydawnictw drukujących wszystko, co tylko nadaje się do sprzedaży. Trudno się dziwić, że kiedyś czytelnik był niemal od razu kojarzony z człowiekiem mądrym, o szerokich horyzontach. W każdym razie, istniała gigantyczna szansa, że osoba oczytana wiedziała o świecie znacznie więcej od takiej, która zakończyła swoją przygodę z literaturą na instrukcji do pralki.

Mamy jednak drugą dekadę XXI wieku. Na liście najlepiej sprzedających się książek widnieją takie tytuły jak: Zezia, Giler i Oczak Agnieszki Chylińskiej, Moje odchudzanie Konrada Gaca, Moje wypieki i desery Doroty Świątkowskiej, Perfekcyjna pani domu. Poradnik Małgorzaty Rozenek, czy Moje lata w Top Gear Jeremego Clacrksona. (Swoją drogą, zauważyliście egocentryzm bijący z tych tytułów?) Całość dopełnia kilka czytadeł z gatunku przygodowych, fantasy i romansów. Spoglądam na drugą stronę – Magda Gessler, Ewa Chodakowska, Małgorzata Tusk… Pod koniec trzeciej dziesiątki pojawiła się wreszcie jakaś lektura na pół publicystyczna; pierwsza podczas której choć na chwilę trzeba by uruchomić szare komórki.

Tagi: czytelnictwo, literatura, książka, szare komórki, inteligencja.