Freelancer to student.
Inaczej nie zarabiałby w domu, poszedłby normalnie jak człowiek na etat. Nie traktuję go do końca poważnie, bo pewnie w piżamie siada przed komputerem i godzinami „pracuje” na facebooku. Przeszkodzę mu więc i zapytam, czy zrobi coś dla mnie jeszcze w ramach wyceny.


Freelancer nie jest samodzielną jednostką.

Mój freelancer nie musi opłacać rachunków ani wynajmować mieszkania, obiad podstawia mu pod nos mama. Wynegocjuję więc jeszcze niższą kwotę, tyle na słodycze mu wystarczy.


Freelancer nie śpi i nie ma weekendu.

Nie ma więc problemu, żeby zlecić coś w piątek o 18:00 i zadzwonić o 21:30 w niedzielę, czy ma już wizję na mój projekt.

Tagi: freelancer, klient, student.