Wszyscy znamy sentencję „myślę, więc jestem” Kartezjusza. Niektórzy naukowcy zajmujący się badaniem mowy zastanawiali się jednak, czy zasadne będzie powiedzenie „mówię, więc myślę”.

Mowa to zdecydowanie ogromne osiągnięcie człowieka, bo choć zwierzęta także nieźle potrafią się komunikować za pomocą systemów ustalonych znaków (dźwięków, mimiki, ruchów), to jedynie człowiek stworzył narzędzie, które jest na tyle produktywne, że pozwala tworzyć, generować nowe sentencje, zdania w sposób zupełnie nieograniczony oraz wpływać na życie. Mowa u ludzi to coś więcej niż wrodzona umiejętność porozumiewania się z innymi. Służy nam do dzielenia się emocjami, a nawet do tworzenia sztuki. Nie sposób porównywać złożone formy gramatyczne i leksykalne języków ludzkich z np. wyuczonymi tańcami pszczół, które przecież pełnią podobną formę komunikacji.

Mówię, więc myślę?

Mowa jest ściśle związana z myśleniem, a forma wypowiedzi i zasób poznanych słów od lat są wykorzystywane przy badaniu poziomu inteligencji. Mimo, że tzw. mowa wewnętrzną jest często przez nas utożsamiana z myśleniem, np. „myślę, że tym razem dostanę się na wymarzone studia”, naukowcy, a dokładnie Wygotski uznali i udowodnili, że nie są to zjawiska tożsame, aczkolwiek ściśle ze sobą powiązane. Czy można więc posługiwać się mową „bezmyślnie”? Badacze są zdania, że zjawiska typu: recytacja wyuczonego na pamięć wiersza, gaworzenie u niemowląt, które nie posiadają jeszcze rozwiniętej zdolności abstrakcyjnego myślenia czy nawet skandowanie haseł i sloganów podczas protestów niewiele mają wspólnego z aktywnym myśleniem. Według Wygotskiego myślenie to coś więcej niż formowanie słów, to cały proces, który nie może być wyrażony w formie słownej. Co ciekawe zaobserwowano wpływ określonych języków, jakimi posługują się ludzie w różnych zakątkach globu na sposób myślenia, a raczej jego ukierunkowania. Np. język chiński, który zawiera prostą strukturę tworzenia liczebników, np. 18 to dziesięć i osiem, sprawia, że chińskie dzieci szybciej i łatwiej uczą się liczyć niż np. ich anglojęzyczni koledzy.

Język uniwersalny?

Noama Chomsky uważa, że każdy człowiek rodzi się ze zdolnościami posługiwania się językiem, co z całą pewnością jest prawdą. Niezależnie od rodzaju języka i miejsca urodzenia, proces nauki wygląda podobnie, z drobnymi odstępstwami. To skłoniło naukowców do wysnucia tezy, że tak naprawdę wszystkie języki są do siebie podobne i stanowią jedynie dialekty jednego, uniwersalnego, ale do tej pory nieopisanego systemu znaków. Hipotetycznie, jeżeli dziecko urodzone w Kenii, zostanie zaadoptowane przez polską rodzinę, to bez przeszkód nauczy się naszego, obiektywnie, dość trudnego języka. Istotne jest, aby jego otoczenie posługiwało się określonym językiem, zwłaszcza w tzw. okresie krytycznym, czyli czasie kiedy uczymy się najwydajniej.

Tagi: mowa, komunikacja, forma wypowiedzi, ciekawostki, język uniwersalny, Noama Chomsky.