W roku 1990, w dzień świętego Walentego, powstało jedno z najsłynniejszych zdjęć w dziejach nauki. Wykonała je wystrzelona trzynaście lat wcześniej sonda Voyager 1, znajdując się już poza orbitą Plutona – uważanego wtedy za dziewiątą i ostatnią planetę Układu Słonecznego. Fotografia przedstawiała szczególny obraz Ziemi – samotnej i maleńkiej – widzianej z rekordowej odległości prawie 6,5 miliarda kilometrów.

kwantowo.pl

Ten niesamowity widok, bodaj pierwszy raz unaocznił ludzkości jak niewiele znaczy. Nawet nie w skali wszechświata, a własnego systemu planetarnego. Voyager oddalił się tak bardzo, że wysyłany przez niego sygnał potrzebował sześciu godzin aby dotrzeć do Ziemi, ale jednocześnie nie zdołał przebyć nawet 1% drogi do najbliższej Słońcu gwiazdy. Dowiedzieliśmy się, że wystarczy ledwie wychylić się poza Układ Słoneczny, aby nasza planeta stała się zaledwie pikselem na zdjęciu, niewiele dalej będzie już niedostrzegalna na tle kosmicznej czerni.