Rodzice sporo mi czytali kiedy byłem mały. Praktycznie co wieczór „przerabialiśmy” kilkanaście stron książek dla dzieci, różnych opowiadań, czy po prostu bajek. A gdy nie mieli czasu, wtedy włączali mi radio, ustawiali na lokalną stację i jak zaczarowany słuchałem bajki dla dzieci. Audycja zaczynała się o 19:30 i trwała niecałe 20 minut. Ciepły głos lektora skutecznie przenosił mnie w świat wyobraźni i nim się obejrzałem leciał już pożegnalny przerywnik, obwieszczający koniec audycji. Teraz prawie po 17 latach, znów uruchomiłem poczciwe radio, przełączyłem na tę stację i czekałem na audycje sprzed lat. Niestety, nie doczekałem się, lecz w zamian słyszałem rytmy disco polo. Nic tu po mnie.

Dalej, poszukując dźwięków dzieciństwa, przechadzałem się po Bardzo Znanej Księgarni, Sami Wiecie Jakiej i stanąłem przy półce z audiobookami. Oprócz zalewu nowości oraz klasycznych pozycji, odszukałem niedużą półkę z bajkami dla dzieci. Od razu odnalazłem Brzechwę, Tuwima a nawet A.A Milne. Ponadczasowi autorzy w nowej formie i przystępnej cenowo, nic tylko brać i puszczać dzieciom. I od razu mą rozczochraną czuprynę zmąciła myśl, że jeżeli kiedyś było słuchowisko do kupienia to tylko na kasetach i nie zawsze szeroko dostępnych. I to rodzice częściej czytali niż magnetofon. Obecnie sytuacja wygląda zgoła inaczej, bo rodzice nie mają czasu dla swoich dzieci, a przecież mówili w telewizji, aby dużo im czytać . Nawet jeżeli jest to rozwiązanie braku czasu dla pociech, to tylko połowiczne. Pięcio- czy sześcioletnie dziecko potrzebuje rodzica blisko siebie, aby taka forma czytania przyniosła jakikolwiek skutek. Nie mniej jednak dzieci chętniej słuchają bajek jak i w formie cyfrowej, jak i analogowej, czyli przez rodzica.

W przypadku starszych słuchaczy nie ma mowy o czytaniu książek przez rodzica, więc pozostaje tylko słuchanie audiobooka. A jak wygląda sytuacja w tym przypadku? Przykład z życia wzięty. AnnRK urządziła pół roku temu konkurs z audiobookami do wygrania. Jakby tego było mało, można było wybrać dowolny audiobook z serwisu, z którym współpracowała. Niestety, zgłoszeń było strasznie mało i wyglądało na to, że konkurs odbył się w kameralnym gronie. To pokazuje jaki stosunek mają czytelnicy tradycyjnych książek do mega produkcji realizowanych w studio nagraniowym. I temu problemowi chciałbym dziś się przyjrzeć.

Tagi: audiobook, książka, dzieci, audycja radiowa, bajki.