Czasami, aby stworzyć naprawdę dobry i zajmujący film nie potrzeba wiele. Wystarczy intrygująca historia, ciekawe miejsce akcji i kilku znakomitych aktorów. Oszałamiające efekty specjalne są wtedy zbędne, a wyrazista ścieżka dźwiękowa może nie pasować do kameralnego klimatu. W „Rzezi” Roman Polański udowadnia, że użycie skromnych środków nie musi wpływać niekorzystnie na jakość danego dzieła.

Alan (Christoph Waltz) i Nancy Cowan (Kate Winslet) oraz Michael (John C. Reilly) i Penelope Longstreet (Jodie Foster) to dwa nowojorskie małżeństwa, charakteryzujące się zwykle nienagannymi manierami i odpowiednim zachowaniem w każdej sytuacji. Wydaje się, że prowadzą szczęśliwe życie i niczego im nie brakuje. Kiedy ich synowie doprowadzają do bójki, organizują spotkanie w celu wyjaśnienia przyczyny i omówienia skutków konfliktu. Niewinnie wyglądająca i spokojna konwersacja szybko przeradza się w wielką kłótnię. Nie szczędzą na złośliwości, ostrych komentarzach i szczerych wyznaniach. Ich chłodne opanowanie przeradza się w niepohamowany gniew i brak jakichkolwiek skrupułów.

Akcja „Rzezi” rozgrywa się jedynie w mieszkaniu państwa Longstreet. Pomimo braku przestronności i rozległych scenerii film ani przez chwilę nie przypomina przedstawienia teatralnego, swojego pierwowzoru. Twórcy sprytnie wykorzystują wszystkie ograniczenia i sprawiają, że taki intymny klimat wprost zadziwia.

Tagi: Roman Polański, „Rzeź”.