Chcę Wam przedstawić Raymonda Maufrais’a, młodzieńca pełnego pomysłów, niespokojnego ducha, chłopaka, który postanowił porzucić rodzinną Francję, by spełnić swe marzenia o podróżach i odnalezieniu indiańskich plemion.

W lipcu 1946 roku Raymond wyruszył do Brazylii, gdzie miał okazję uczestniczyć w ekspedycji do serca Mato Grosso. Wyprawa ta nie odniosła większego sukcesu, a młody podróżnik wrócił do rodziny. W głowie kiełkował mu już jednak nowy pomysł. Chciał zbadać Gujanę Francuską, leżącą w północno-wschodniej części Ameryki Południowej.

W 1949 roku znów był gotowy do wyprawy, choć z przyczyn finansowych utknął na jakiś czas w Cayenne (obecnie największe miasto Gujany Francuskiej). Łatwo się jednak nie poddał i w końcu ruszył w dżunglę, zostawiając po sobie w własnoręcznie skleconej chatce jedynie kilka drobiazgów i dziennik. To właśnie zapiski z tego dziennika stanowią zasadniczą część „Zielonego piekła”.

Książka składa się z trzech części: wstępu, opisu wyprawy do Mato Grosso oraz dziennika z wyprawy po dżungli Gujany Francuskiej.

Wstęp proponowałabym pominąć. Moim zdaniem zdradza zbyt wiele i powinno się go przeczytać na samym końcu. Znalazł się w nim nawet ostatni wpis z dziennika Francuza, ten sam, który pojawia się na końcu książki. We wstępie Geoffroi Crunelle, Przewodniczący Stowarzyszenia Przyjaciół Odkrywcy Raymonda Maufrais’a, opowiada krótko o samym Raymondzie, streszcza przebieg wypraw opisanych w dalszych częściach „Zielonego piekła” oraz nawiązuje do poszukiwań młodego podróżnika, które przez wiele lat prowadził m.in. ojciec chłopca, Edgar Maufrais. O Raymondzie pisze tak: „Tragicznie zaginiony w wieku 23 lat Raymond Maufrais był bez wątpienia wielkim odkrywcą. Spokojnemu życiu urzędnika w porcie czy pracownika banku, jakie wymarzyła sobie dla niego matka, przeciwstawił chęć poczucia gorącego oddechu przygody, nie bacząc na wszelkie niebezpieczeństwo i cierpienia”.

soy-como-el-viento.blogspot.com