Jeśli ktoś chce zadebiutować w dziedzinie literatury, dobrze żeby już był znany. Agnieszka Chylińska nie jest pierwszą piosenkarką na świecie, która postanowiła wydać książkę dla dzieci. Przecież sama Madonna napisała niejedną – u nas dostępne są i „Angielskie różyczki” i „Jabłka Pana Peabody’ego”: a to zaledwie mały ułamek jej działalności pisarskiej.

Zezia i Giler” zachęcają do czytania nie tylko przez nazwisko autorki, co właśnie przez tytuł. Przyznam, że bardzo mnie zaintrygował. Chylińska znana z ciętego języka, mogła wykazać się swoimi umiejętnościami krasomówczymi. Na szczęście pamiętała o tym, że pisze dla młodszych odbiorców i zachowała umiar.

Tytułowi bohaterowie są rodzeństwem. Zuzanna i Czarek Zezikowie przebrazili się w Zezię i Gilera. Ośmiolatka dostała przezwisko od młodszego brata, po tym jak wróciła od optyka w okularach. Giler – wiecznie cierpiący na alergię, miał problemy z wydmuchaniem nosa – stąd wziął się jego przydomek.

Problemem chłopca nie tyle jest katar, ale autyzm, choć to słowo nigdy nie pada. Jednak Zezia toleruje go, opiekuje się nim, a w miarę potrzeby również broni. Dzięki bratu lepiej rozumie słabsze i chore istoty wszelkiego gatunku.