Miłość to albo pozostałość po czymś, co kiedyś było wielkie, albo cząstka tego, co kiedyś rozwinie się w coś wielkiego.

Anton Czechow

Ile znacie powieści, której akcja rozgrywa się na Rosyjskiej ziemi? Oprócz klasyków takich jak Dostojewski, Puszkin, Czechow, to raczej mało jest znanych powieści, które ukazywałyby ogromny przekrój historyczny tego kraju. I mówię tu o historii nowoczesnej. Debiutancka powieść Olgierda Świerzewskiego to próba przedstawienia rozpadu komunizmu z punktu widzenia zwykłych ludzi.

Fabuła książki jest tak wielka i rozbudowana, że recenzja miałaby dwie strony jakbym chciał napisać to, co najważniejsze. Jednakże na pierwszym planie najsilniej zarysowana jest historia Olega i Anatolij, dwóch szachistów, których pochodzenie jest totalnie odmienne. W rodzinie Olega, wielką politykę oglądało się na ekranie, u Anatola to rodzina tworzyła politykę. Te dwa odmienne światy połączyła pasja. Pasja do szachów i jednej kobiety, Tatiany. Zaczyna się rywalizacja w sporcie i uczuciach na przestrzeni lat. Jednak to nie tylko historia miłosna. Ale również historia o przyjaźni, stracie i zagubieniu.

Najbardziej obawiam się debiutów i to tak świetnych jak ten, który przeczytałem. Ponieważ autor sam sobie stawia wysoko poprzeczkę, którą będzie mu ciężko przeskoczyć w kolejnych powieściach. Doświadczenie uczy, że kolejne już nie są tak świetne, a wręcz poziom drastycznie opada. Jednak nie ma co uprzedzać faktów. Sukcesem tej książki jest świetna historia plus emocje głównych bohaterów.

Tagi: Olgierd Świerzewski, "Zapach miasta po burzy", debiut, recenzja, Rosja, miłość.