W nagranym przez Martina Scorsese pilocie oglądamy moment, w którym Jimmy daje kopertę z częścią pieniędzy, które zarobił po kradzieży transportu Rothsteina. Wtedy to mówi do Nuckiego hasło przewodnie serialu: „You can’t be half a gangster anymore”.

Sezon trzeci zaczynamy już znacznie bardziej gangstersko niż dotychczas. Oto Nucky, niczym rasowy zabójca-psychopata wygłasza motywacyjną pogadankę przed złodziejem swojego alkoholu, którego za chwilę zabije. To, co się działo dotychczas wokoło niego tylko dawało mu pstryczka w nos i wołało:

„Chodź ze mną. Porzuć cały swój prestiż i przestań obnosić się bogactwem. Owszem, Atlantic City jest Twoje, tylko że zbyt głośno chełpisz się władzą, żeby ktoś nie spróbował Ci go odebrać.”

Dopiero końcówka sezonu i całe zamieszanie z Rosettim pokazało mu, że to już koniec. Koniec podawania rąk niczym rasowy polityk i dobijania targu z kim tylko popadnie. Trzeba zmieszać się z tłumem i cieszyć się bogactwem, ale już nie tak wyniośle jak dotychczas.

Sytuacje, które go spotykają pod koniec ostatniego sezonu klarownie pokazują jak wielu ludzi Nucky nie doceniał. Od poczciwego Eddiego Kesslera, poprzez Chalkiego, który uratował mu życie, kończąc na jego najbliższym bracie. To właśnie takimi osobami powinien się otaczać, takie osoby darzyć zaufaniem. Ostatni odcinek kończy się słowami: „Nie chcę, aby ktoś, kogo nie znam zbliżył się do mnie”.