Czasami twórcy już samym tytułem filmu potrafią zaintrygować i skutecznie zachęcić do seansu. Jego chwytliwość nie zawsze wiąże się jednak z prostotą, czego dobrym przykładem okazuje się „Zabójstwo Jesse’go Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda”. Czy, podobnie jak w tym wypadku, dość niepokojący tytuł: „Zabiłem moją matkę” zdradza ostateczny rozwój wydarzeń, należy przekonać się samemu.

Po rozwodzie rodziców 16-letni Hubert Minel (Xavier Dolan) widuje ojca (Pierre Chagnon) sporadycznie, na co dzień mieszka sam z matką Chantale (Anne Dorval). Nie potrafi się z nią porozumieć, darzy ją nienawiścią. Nie znosi jej zmiennego charakteru i nastrojów, kiczowatego gustu oraz upodobania do ekstrawaganckich ubrań i przedmiotów. Chłopak ukrywa też przed matką swój związek z Antoninem (François Arnaud). Pragnie się usamodzielnić i wynająć razem z nim mieszkanie. Artystyczne talenty Huberta zwracają uwagę nauczycielki języka francuskiego (Suzanne Clément). W trudnych chwilach oferuje mu swoją pomoc i szczerą rozmowę. Wkrótce silna nić porozumienia przekształca się w zaskakującą przyjaźń.

refleksjefilmowo-ksiazkowe.blogspot.com

W 2009 roku dwudziestoletni wtedy Xavier Dolan stworzył swój pierwszy film oparty na wydarzeniach z własnego życia. Osobiście go wyreżyserował, napisał scenariusz i wcielił się w główną rolę. „Zabiłem moją matkę” stał się niebywałą sensacją na festiwalu w Cannes. Zdobył trzy nagrody w kategorii kina niezależnego i artystycznego. Kanada zgłosiła go nawet jako oficjalnego kandydata do Oscara. Dolan wykształcił już niepowtarzalny styl, potwierdził także swoją wyjątkową wrażliwość. Na ekranie chwilami snuje luźne refleksje i wyciąga wnioski z zachowania bohaterów. Pomimo tak młodego wieku jawi się jako spostrzegawczy i świadomy obserwator. Ten głośny debiut zapewnił mu zaszczytne w szeregu znakomitych i niekonwencjonalnych twórców. Ogromne wyczucie estetyki wyróżnia poruszana tematyka i doskonała w swojej prostocie warstwa wizualna.

Tagi: „Zabiłem moją matkę”, Xavier Dolan, „Zabójstwo Jesse’go Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda”.