Bajki – w dzieciństwie czytane niemal każdego dnia, oglądane w telewizji, przestawiane na deskach teatru – nieważne czy tego prawdziwego, czy tego prowizorycznego – szkolnego.

Zawsze owiane pewną tajemnicą, magią, zagadką i najważniejsze, że ze szczęśliwym zakończeniem, gdzie dobro wygrywa ze złem. Bajki czytane w dzieciństwie to coś, czego się nie zapomina przez całe życie i coś co właśnie nieodłącznie kojarzy nam się z tym błogim okresem. A co jeśli przenieść bajkę do świata dorosłych?

Piętnastoletnia Delilah McPhee nie jest uczennicą zbyt lubianą wśród rówieśników i najbardziej lubi swoje towarzystwo oraz towarzystwo książek. Pewnego dnia wypożycza z biblioteki zapomnianą i zakurzoną bajkę, która tak jej się podoba i tak bardzo ją porywa, że nie może przestać jej czytać. Skrycie zakochuje się w głównym bohaterze – księciu Oliverze, któremu brakuje odwagi, ale nie brakuje sprytu, dlatego też jest bardzo zdziwiona kiedy pewnego dnia właśnie on odzywa się do niej z ilustracji. Od tego czasu regularnie ze sobą rozmawiają i bardzo się ze sobą zżywają. Książę bardzo pragnie jednak wydostać się ze swojej historii i wejść do prawdziwego świata. Czy Delilah uda się go do siebie ściągnąć?

„Akt czytania to partnerstwo. Pisarz stawia dom, ale to czytelnik się do niego wprowadza.”

Z Jodi Picoult zawsze było mi jakoś nie po drodze – chociaż bardzo chciałam, nigdy jeszcze nie przeczytałam żadnej książki jej autorstwa. Dlatego też bardzo się ucieszyłam, kiedy miałam okazję przeczytać jej najnowszą powieść, która napisała w duecie ze swoją córką Samanthą. I muszę powiedzieć, że proza tych dwóch uroczych pań mnie porwała, zaczarowała i skradła serce. Jestem w ich wspólnej książce zakochana! Z pewnością wrócę do niej jeszcze nie raz.