„Wojna o pokój” to jedenasty album serialu Baśnie, według autorskiego scenariusza Billa Willinghama, który zamyka znaczący etap w zmaganiach między Baśniowcami a wojskami Adwersarza. Do tego finału scenarzysta przygotowywał czytelników od jakiegoś czasu, bardzo sprawnie stopniując napięcie poprzez wprowadzenie ciekawych wątków do głównej historii.

Obie strony konfliktu się zbroiły, wysyłały szpiegów, obmyślały taktykę. Rozgrywka między wrogimi siłami zapowiadała się interesująco. Czekałem na zakończenie, ale ostateczne rozwiązanie, zaproponowane przez wielokrotnego laureata nagrody Eisnera, mnie rozczarowuje.

Bieżący tom zawiera sześć numerów zeszytowego wydania (od 70 do 75). Warto zaznaczyć, że numer 75 bywał bardzo często graniczny dla serii publikowanych przez Vertigo, tyle numerów liczył „Sandman” Neila Gaimana czy „Lucyfer” Mike’a Carey’a. Właściwie tyle także mogłyby liczyć „Baśnie”, w tym miejscu mogłyby zostać zamknięte, ale nie, historia opowiadana jest nadal.

W omawianym albumie dostajemy trzy historie. W pierwszej mamy okazję dowiedzieć się, jak to się stało, że nie doszło do romansu między Różą Czerwoną a Niebieskim, choć wszystkie znaki na niebie i na ziemi wskazywały na inny rozwój wypadków.

Opowieść może i nie jest porywająca, ale zawiera kilka ciekawych spostrzeżeń dotyczących zawsze skomplikowanych relacji damsko-męskich. Ogromnym minusem jest szata graficzna opowiadania „Przyjdź, królestwo”. Dawno nie widziałem tak niestarannych, jakby wykonanych na kolanie rysunków, jakie tu wykonał Niko Henrichon. A przecież jest on uznanym ilustratorem, jego „Lwy z Bagdadu” to wizualna perełka. Tym razem się nie popisał.