Na obrzeżach Krakowa, w tak zwanym segmencie, życie płynie spokojnie, wręcz leniwie. Świeżo upieczone mamy pchają alejkami wózki, psiarze wyprowadzają na spacer ukochane czworonogi, a młody Cieślik co rano na rowerze, dowozi mieszkańcom do domów bułki i gazety. Ot, niewielkie społeczeństwo, jakie zaobserwować można w wielu spokojniejszych wsiach, dzielnicach czy osiedlach. Co jakiś czas rutynę zaburzy czyjaś śmierć albo narodziny, czasami mały skandalik wzburzy mieszkańców, dodając im tematów do plotek. Tymczasem rozmowy krążą jednak wokół pogody czy polityki. Oraz wokół „tamtych”.

„Osiedle szeregówek i bliźniaków doklejono do pradawnej podmiejskiej uliczki. (…) Trzecie pokolenie mieszkających tu niegdyś drobnych rolników sprzedało grunt deweloperowi lub bezpośrednio indywidualnym inwestorom, a teraz drze koty z napływowymi mieszkańcami.” Mieszkańcy segmentu dzielą się więc na tubylców i przyjezdnych. Jedni na drugich patrzą niezbyt przychylnie wierząc, że wszelkie zło źródło ma zawsze u „tamtych”. Wśród nich mieszka ktoś jeszcze. Ktoś, kto uważnie obserwuje ich życie, kto staje się niejako głosem zza kadru. Śledzi i komentuje na użytek swój oraz czytelników. Chce kandydować do Rady Dzielnicy i choć montowanie kamer śledzących cudze poczynania wydaje się być trochę nie ma miejscu, doskonale potrafi to uzasadnić. „Zbieram historię sporów, wysłuchuję pretensji obu stron i w odpowiednim czasie spróbuję w Radzie Dzielnicy przeforsować salomonowe rozwiązanie. Taką właśnie mam misję.”

Tym kimś jest czterdziestoparoletnia pani doktor, onkolog. Pracuje z dziećmi, bierze dyżury w hospicjum domowym, w wolnych chwilach śledzi sąsiadów za pomocą swego prywatnego monitoringu. Wielka Siostra, która widzi więcej niż inni.