Wydawać by się mogło, że to czym zachwycał się parę dekad temu mój ojciec, niekoniecznie musi się spodobać kolejnym pokoleniom.

Pamiętam z wczesnego dzieciństwa ekranizację powieści Astrid Lindgren „Emil z Lönnebergii”. Później sama chętnie sięgałam po powieści tej szwedzkiej pisarki. Czytałam wszystko jej autorstwa, co tylko było dostępne w pobliskich bibliotekach.

Sięgnęłam po książkę „Ach, ten Emil” z pewnym niepokojem. Bałam się, że treść nie będzie odpowiednia dla dzieci w wieku 4 i 7 lat. No i co może być interesującego w takich opowieściach w XXI wieku? Okazało się jednak, że słuchały z otwartymi buziami. A najbardziej zachwyciło je to, że można posiadać na własność… – świnkę.