clevera.blox.pl

Piorunująca? Jak najbardziej, bo poraża przede wszystkim ukazaniem skali ludzkiej lekkomyślności i niefrasobliwości – ujmując rzecz dyplomatycznie. Bardziej nerwowy człowiek ode mnie użyłby dosadniejszych słów, a autor publikacji Nagrody Darwina miałby w czym wybierać do kolejnego tomu przykładów samoeliminującej się głupoty.

Idealna dla fanów seriali medycznych? Również jak najbardziej! Ale ja będę ją polecać wszystkim, bez wyjątku, a zwłaszcza tym, którzy wybierają się dokądkolwiek i na jakiekolwiek wakacje poza granice naszego kraju. Szczególnie osobom, które kombinują oszczędzanie na ubezpieczeniu medycznym. Takim „myślicielom” wciskałabym tę książkę na siłę.

Mnie nie uświadomiła ta publikacja, która stała się raczej poszerzeniem oraz uzupełnieniem przypadkowej i bardzo pouczającej obserwacji takiego wakacyjnego dyżuru na oddziale szpitala położonego w okolicy nadmorskich miejscowości wypoczynkowych. Były dni kiedy nic się nie działo, ale były i takie, kiedy odział przypominał szpital polowy toczących się gdzieś w pobliżu działań wojennych – krążący helikopter, kursujące karetki, uwijający się ratownicy medyczni i te, które przyjmowały na siebie największą falę uderzeniową nieszczęśliwych wypadków ludzi z całej Polski – pielęgniarki. Szczęście w nieszczęściu, że wypoczywającym przytrafiło się to we własnym kraju, nawet jeśli przyjechali z dalekiego Śląska. Mimo wszystko byli jednak u siebie.

A co by było, gdyby wypadek przydarzył się w szerokim świecie? O tym właśnie opowiada Ben, współautor tej książki, lekarz i zarazem jej bohater, pracujący przez rok w bardzo mało znanym zawodzie – repatriacji medycznej. Jego zadaniem było bezpieczne sprowadzenie chorego, na zlecenie prywatne lub firmy ubezpieczeniowej, obywatela angielskiego przebywającego poza granicami kraju, do Anglii. W najlżejszym przypadku repatriacja medyczna mogła polegać na trzymaniu pacjenta za rękę i podtrzymywaniu go na duchu podczas podróży powrotnej.