„Czy liczyło się coś więcej niż szczęście dziecka?”

Niektóre dzieci mają w sobie niesamowitą siłę, mądrość, której może pozazdrościć niejeden dorosły oraz pogodę ducha, która przetrwa najgorsze momenty. Dzięki temu gdy muszą przedwcześnie dorosnąć i radzić sobie z tym czym powinien zająć się dorosły, nie tracą nadziei. Wierzą, że gdy tylko czegoś bardzo się chce to się to zdobędzie. Tylko czy dziecięca wiara jest w stanie pokonać wszystkie przeszkody?

Na małej stacji w Koniecdrodze zatrzymuje się właśnie ostatni pociąg, wysiadają z niego mieszkańcy wracający z pracy, jest jak co dzień. No prawie, bo między dorosłymi znajduje się samotna dziesięcioletnia dziewczynka z plecakiem. Bileterka pracująca na stacji dowiaduje się, że mała przyjechała do właściciela Jabłoniowego Wzgórza i jest jego wnuczką.

Dziesięciolatka ma mamę, która w chwili obecnej nie może się nią zająć ponieważ sama potrzebuje pomocy. Jedyną nadzieją Ani jest dziadek, inaczej trafi do sierocińca, który jawi się jej jako najgorsze miejsce. Czemu człowiek, który jest dziadkiem nie czekał na wnuczkę na peronie? Dlaczego małe dziecko musiało podróżować samo? Co jest mamie Ani i czemu nie może się nią zająć? Kim jest włóczęga, który wraz z Anią trafia na Jabłoniowe Wzgórze? Co zdarzyło się parę lat temu?