Czasami wystarczy bardzo niewiele środków i słów, żeby stworzyć przenikliwe i intrygujące dzieło. Niektórzy twórcy są w stanie z mało skomplikowanej opowieści stworzyć istny spektakl uczuć i przez cały seans utrzymać widza z zapartym tchem. W „Zagubionej autostradzie” David Lynch ze zdumiewającą łatwością stopniuje napięcie, nadaje filmowi iście przerażającego klimatu i wciąga w niego widza. W „Tomie”, napisanym na podstawie sztuki Michela Marca Boucharda (współautor scenariusza) Xavier Dolan stosuje podobne zabiegi i choć dysponuje znacznie mniejszym dorobkiem, robi to równie wyśmienicie.

Tom (Xavier Dolan) po śmierci swojego partnera popada w depresję i nie może pogodzić się z tragedią. Postanawia pojechać do jego miasteczka rodzinnego, aby wziąć udział w pogrzebie. Zatrzymuje się na odludnej farmie należącej do matki (Lise Roy) i starszego brata (Pierre-Yves Cardinal) zmarłego kochanka. Kobieta okazuje się nieświadoma ich zażyłej relacji, a nawet orientacji seksualnej swojego syna.

refleksjefilmowo-ksiazkowe.blogspot.com

Kilka lat temu niespełna dwudziestoletni i jeszcze mało doświadczony Xavier Dolan postanowił nakręcić swój pierwszy film o trudnej relacji syna z matką. Jak sam mówi, bał się, że główną rolę przyznano by komuś zbyt spokojnemu, dlatego wcielił się w nią sam. Oprócz tego zajął się niemal wszystkim, począwszy od pisania scenariusza i reżyserii. „Zabiłem moją matkę” wyprodukował z własnych funduszy. Stał się istną sensacją i zyskał ogromne uznanie. Dzisiaj zajmuje już honorowe miejsce w gronie najbardziej interesujących i wizjonerskich twórców. Jest niemal stałym gościem na festiwalu w Cannes, a jego kariera wciąż nabiera zaskakującego rozpędu. Do tej pory w swoim dorobku ma już pięć dzieł („Mommy” jeszcze bez premiery), które cechuje wiele wspólnych elementów, wszystkie prezentują się jednak naprawdę unikalnie.

Tagi: Tom, Tom à la Ferme, Xavier Dolan, thriller, psychologiczny, film.