Zawsze zastanawiało mnie, jak działa ta cała machina rządząca światem muzycznym. Jak to się dzieje, że akurat Ci, a nie inni wokaliści czy zespoły znajdują się na szczytach list przebojów. Dlaczego o tak wielu znakomitych artystach nigdy nie usłyszy szeroka publika?

Ich talent nigdy nie wyjdzie na światło dzienne i już zawsze będą grać w zapomnianych przez Boga, zadymionych knajpach, zamiast zajmować na piedestale miejsce takim beztalenciom, jak Britney Spears czy jakaś Selena Gomez. Ich plakatów nigdy nie powiesi sobie na ścianie żadna nastolatka, a nawet jeśli usłyszymy ich głos w radiu, nie będziemy w stanie powiedzieć jak się nazywają. Wokalistki widmo. O takich kobietach w swoim dokumencie nagrodzonym Oscarem „O krok od sławy” opowiedział Neville Morgan.

Głosy, bez których nie wybrzmiały by takie piosenki jak „Gimme Shelter” Stonesów czy „Sweet Home Alabama” Lynyrd Skynyrd. Głosy, które znamy, lecz nie potrafimy ich często nazwać. Stoją w cieniu wielkich gwiazd, gdzie blask fleszy nie sięga, o krok od sławy. Jeden krok, a taki ciężki do wykonania. Claudia Lennear, Merry Clayton, Darlene Love, Lisa Fisher, Judith Hill, Táta Vega nagrywały z największymi, występowały ze sławami pierwszej klasy, a jednak, kiedy widzimy je na ekranie, nie możemy uwierzyć, że nigdy o nich nie słyszeliśmy. Szczególnie, kiedy słyszymy próbki ich talentu. Mi niejednokrotnie opadła szczęka, a w głowie kołatało się jedno pytanie – dlaczego wszyscy znamy Britney Spears a mało kto z nas zna Lisę Fisher? Przecież ta kobieta powinna być gwiazdą na miarę Adele, Rihanny czy Beyonce. Taki głos, taka muzyczna wrażliwość!

Claudia Lennear zaczynała u boku Tiny Turner. Archiwalne filmy z ich występów pokazywały, że już wtedy nie wystarczyło umieć śpiewać. Chórzystki były aktorkami, tancerkami, seksownymi laskami, które miały uwodzić widownię – nie tylko śpiewem, ale i ponętnymi ruchami.

Tagi: http://po-napisach-koncowych.blogspot.com/2014/06/o-krok-od-slawy.html.