„Take This Waltz” to historia młodego, z pozoru szczęśliwego małżeństwa Margot (Michelle Williams) i Lou (Seth Rogen). Mieszkają w ślicznym, kolorowym domku w ładnym sąsiedztwie. On pisze książkę kucharską o kurczaku, którego co dzień gotuje w każdej możliwej postaci, ona pisze teksty na zamówienie. Urocza para. Myślisz sobie – też bym tak chciała.

Pewnego dnia Margot poznaje Daniela (Luke Kirby), przystojnego, pociągającego faceta, który zasiada obok niej w samolocie, potem razem wsiadają do taksówki i okazuje się „O! Ironio” że są sąsiadami. Margot nie wytrzymuje napięcia i wyznaje, że jest mężatką – w tym momencie zaczynają się schody. Niewinny flirt nabiera znamion niemalże romansu, a przecież jeszcze nic między nimi się nie wydarzyło – kilka spojrzeń, rozmów, wspólna podróż samolotem, taksówką a mimo to czujemy podobnie jak oni, że coś wisi w powietrzu.

Margot ucieka szybko do swojego męża gotującego jej co dzień drobiowy obiad, idealnego domku, małżeńskich rytuałów, ale cały czas gdzieś z tyłu jej głowy siedzi Daniel, ten ekscytujący nowy mężczyzna. Jaka wymowna jest scena na basenie, kiedy Margot rozmawia z koleżankami o tym, że każdy czasem chce czegoś nowego, bo to co nowe jest błyszczące – a jedna ze stojących naprzeciwko delikatnie mówiąc dojrzałych kobiet odpowiada –„Nowe robi się stare”.

Tak samo jak one – młode, piękne kobiety mające cały świat przed sobą staną się kiedyś tymi podstarzałymi babami, tak samo miłość, która teraz wydawać się może ekscytująca, świeża, pociągająca, kiedyś ostygnie, wtedy zostanie tylko praca nad podsycaniem płomienia lub ucieczka w stronę nowych świecących błyskotek.